Surwakane – na dobry początek

Wyobraź sobie poranek pierwszego dnia nowego roku. Dom jeszcze pachnie świątecznym jedzeniem, migoczą lampki na choince, za oknem skrzypi śnieg, a nagle rozlega się dziecięcy śmiech i rytmiczne okrzyki: „Surwa, surwa godina!” – niczym magiczne zaklęcie, które ma sprawić, aby nowy rok był dobry. Coś w stylu: „Ruszaj, ruszaj nowy roku”, „Zacznij się dobrze, roku”.

To właśnie surwakane – jeden z najbardziej radosnych i pełnych energii bułgarskich zwyczajów. Choć wygląda lekko i zabawnie, niesie w sobie pamięć bardzo dawnych czasów, kiedy ludzie wierzyli, że rok trzeba obudzić, a życie wprawić w dobry bieg.

Rytuał, który budzi rok do życia

Surwakane odbywa się 1 stycznia, w dniu św. Bazylego, który od dawna uważany był za prawdziwy początek roku. To moment startu, przełączenia, nowego cyklu. Wszystko, co wydarzy się tego dnia, ma znaczenie. Dlatego od samego rana dom wypełniają życzenia zdrowia, pomyślności i szczęścia, bo zgodnie ze starymi zwyczajami, wierzy się, że słowo ma moc sprawczą, a pierwszy dzień roku wyznacza jego dalszy bieg.

Dzieci chodzą od domu do domu, delikatnie dotykając domowników surwaczką i wypowiadając rytmiczne formuły życzeń. Ten gest nie jest uderzeniem, lecz przekazaniem energii, jakby mówił: „Niech wszystko ruszy dobrze”.

Surwaczka – rytualna gałązka

Surwaczka zawsze robiona jest z derenia. To drzewo niezwykłe – najtwardsze, najbardziej wytrzymałe i… najwcześniej budzące się do życia. Gdy zima jeszcze trwa, gdy dzień przestaje się skracać i zaczyna się wydłużać, czyli w dniach około Bożego Narodzenia, dereń już wypuszcza pąki. Jakby wiedział, że słońce znów zawraca ku wiośnie. Od tego momentu rozpoczyna się nowy cykl słońca i odradzającej się przyrody.

W dawnych wierzeniach właśnie takie drzewo uznawano za znak odradzającej się natury i powrotu światła.

Nieprzypadkowo gałązkę formuje się w kształt przypominający bułgarską literę „F” czyli „Ф”. To znak rozgałęzionego życia, wzrostu, ciągłości i połączenia świata ludzi z porządkiem przyrody. Ozdabia się ją suszonymi owocami, popcornem, kolorową wełną, monetami – wszystkim, co kojarzy się z dostatkiem i radością. Surwaczek się nie kupuje. Surwaczki robią dzieci i własnoręcznie je ozdabiają. Nie jest to jednak zwykła zabawa plastyczna. To żywa lekcja historii, symboliki i dawnych wierzeń, które sięgają czasów sprzed chrześcijaństwa.

„Surwa” – słowo, które uruchamia

Samo słowo „surwa” niesie w sobie ruch. Dawne znaczenie rdzenia tego słowa to ruszać, zaczynać, wprawiać w bieg. Dlatego okrzyk „Surwa, surwa godina” nie jest tylko życzeniem – to zaklęcie początku.

Nowy rok nie zaczyna się sam. Trzeba go obudzić, popchnąć, zaprosić, aby się zaczął. Właśnie temu służy surwakane. Jest spuścizną dawnych wierzeń Bułgarów i nie ma pochodzenia słowiańskiego.

Dla ludzi, zwierząt i całego domu

Surwakane obejmuje wszystko, co żyje:

  • ludzi – by byli zdrowi i silni,
  • zwierzęta – by dobrze się chowały,
  • dom – by był pełen radości i dostatku.

Pąkom na surwaczce przypisuje się konkretne życzenia. Kobiety myją włosy wodą z ich dodatkiem, aby były silne i mocne, myją się – by zachować urodę i witalność, a  na koniec wrzuca się surwaczkę do rzeki – aby deszczu było pod dostatkiem, a życie płynęło lekko jak woda.

Radość, śmiech i pierwsze „zarobki”

Dla dzieci to święto radości i kreatywności. Za życzenia dostają owoce, słodycze albo drobne pieniądze. Uczą się, że dobre słowo ma wartość, a radość można przekazywać dalej. Dla dorosłych to moment refleksji nad ciągłością tradycji i nostalgii.

Żywa tradycja

Surwakane nie jest reliktem. To rytuał, który przetrwał tysiąclecia, bo mówi o czymś uniwersalnym - o potrzebie dobrego początku. O wierze, że rok da się nastawić jak instrument – odpowiednim gestem, słowem i śmiechem.

I może właśnie dlatego ten zwyczaj wciąż żyje. Bo każdy nowy rok, niezależnie od czasów, potrzebuje, żeby ktoś powiedział mu, że ma się zacząć dobrze.
 
Moment ten, gdy dzień przestaje się skracać i zaczyna się wydłużać, był od tysięcy lat świętem odradzającego się słońca. Obchodzili je m.in. Mezopotamczycy, Trakowie, Egipcjanie, Irańczycy, Grecy i Rzymianie. Dawni Bułgarzy również rozpoczynali wówczas nowy rok, nazywając to święto Koleda – jeszcze zanim przyjęli chrześcijaństwo.

To dziedzictwo dawnych Bułgarów, którzy przyjęli chrześcijaństwo stosunkowo późno i zachowali wiele dawnych rytuałów. Nic dziwnego, że niemal każde bułgarskie święto cerkiewne ma swoje przedchrześcijańskie korzenie.

Korzenie 

Nazwa obrzędu i samej surwaczki od dawna intrygowała badaczy. Jedni łączyli ją z imieniem staroirańskiego boga słońca Surji, inni – co dziś uważa się za bardziej prawdopodobne, z dawnym bułgarskim słowem „sur”, oznaczającym „ruszać, zaczynać”. Surwa jest więc symbolem początku, startu nowego cyklu.

Istnieją dwie fascynujące interpretacje znaczenia surwaczki:

  • Symbol drzewa świata – osi łączącej niebo, ziemię i świat podziemny.
  • Bezkrwawa ofiara – przedmiot, który na krótki czas gromadzi w sobie boską moc.

Surwakane to piękny przykład tego, jak dawne, przedchrześcijańskie rytuały przetrwały w nowoczesnym świecie, zachowując swoje głębokie, symboliczne znaczenie. To żywa nić łącząca współczesnych Bułgarów z bardzo dawnym sposobem widzenia świata, w którym człowiek był częścią natury, a początek miał znaczenie niemal magiczne.

To nie tylko folklor, ale opowieść o relacji człowieka z naturą, słońcem i czasem. Opowieść, która w Bułgarii nadal żyje. 

Surwakane przypomina, że nowy rok to nie tylko data w kalendarzu. To moment, który warto powitać ruchem, słowem i radością – dokładnie tak, jak robiono to od pokoleń.

Jeszcze zdążysz przygotować surwaczkę i wesoło krzyknąć w pierwszy dzień nowego roku „Surwa, surwa godina!”  - Niech się darzy! Do Siego Roku!




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz