Niwalin - historia pewnego lekarstwa

Każdej wiosny, gdy spod resztek śniegu wychylają się drobne, białe dzwoneczki, trudno uwierzyć, że ten delikatny kwiat odegrał wielką rolę w historii medycyny. W Bułgarii nazywają go kokicze, w Polsce znamy go jako śnieżyczkę przebiśnieg (Galanthus nivalis), potocznie nazywaną także kokiczki.

To właśnie z tej niepozornej rośliny wyizolowano substancję, która stała się podstawą leku Niwalin. Jego twórcą był bułgarski farmakolog prof. Dimityr Paskow - człowiek o biografii równie skromnej, co niezwykłej.

Chłopiec z rodziny uchodźczej, który został uczonym

Paskow urodził się w 1914 roku we wsi Gorni Brodi, koło dzisiejszego miasta Seres w Grecji. Po zakończeniu I wojny światowej, gdy Macedonia Egejska znalazła się poza granicami Bułgarii, jego rodzina, wraz z setkami tysięcy innych uchodźców, zostawiła dom i wróciła do Ojczyzny, gdzie musiała zacząć wszystko od nowa.

On sam skończył medycynę w Sofii. Był lekarzem na prowincji, później podczas wojny lekarzem frontowym. Po jej zakończeniu wybrał drogę nauki. W Leningradzie uczył się farmakologii, a do Bułgarii wrócił z doświadczeniem i uważnością badacza, który wie, że wielkie odkrycia zaczynają się od małych obserwacji.

Niepozorny kwiat, wielka intuicja

Opowiada się, że wszystko zaczęło się od dziecka chorego na porażenie dziecięce. Dziewczynka miała przypadkiem wypić wodę z naczynia, w którym stały śnieżyczki, a jej stan zdrowia niespodziewanie się poprawił. Paskow nie potraktował tego jak ciekawostki. Zaczął badać roślinę metodycznie, cierpliwie, krok po kroku.

Wraz ze swoim zespołem wyizolował alkaloid - galantaminę, substancję, która wspiera przewodnictwo nerwowo-mięśniowe. Tak narodził się Niwalin - lek, który:

  • pomagał osobom z powikłaniami po polio,
  • wspierał terapię chorób neurologicznych,
  • z czasem znalazł zastosowanie również w leczeniu objawów choroby Alzheimera.

Dla wielu pacjentów oznaczał coś więcej niż terapię. Oznaczał nadzieję na odzyskanie sprawności.

Sława na świecie, milczenie w domu

O odkryciu Paskowa szybko zrobiło się głośno poza Bułgarią. W 1961 roku otrzymał prestiżową nagrodę Ennio. We Francji jego nazwisko łączono z historią kobiety, która po zatruciu i utracie wzroku, dzięki Niwalinowi, zdołała go odzyskać. Świat podziwiał naukowca z kraju, o którym rzadko mówiło się w kontekście wielkich odkryć.
 
A jednak w Bułgarii jego sukces nie wszystkim był w smak. Pojawiły się zarzuty, że korzystał z radzieckich badań. Paradoks polegał na tym, że to właśnie radzieccy farmakolodzy publicznie bronili Paskowa i uznali jego wkład. Sława stała się źródłem dumy, ale i gorzkich emocji.

Dziedzictwo śnieżyczki

Prof. Dimityr Paskow pracował do końca życia. Jego odejście przypomina o niezwykłym dziedzictwie, jakie po sobie pozostawił - leku Niwalin oraz znaczącym wkładzie w rozwój medycyny światowej.
 
Ale tak naprawdę zostawił po sobie coś więcej niż lek. Zostawił opowieść o naukowcu, który potrafił zaufać naturze i własnej intuicji. O odkryciu, które rodziło się nie w blasku reflektorów, lecz w ciszy laboratorium.
 
A drobna śnieżyczka przebiśnieg zapisała się w historii jako roślina, z której narodził się lek pomagający ludziom na całym świecie.
 
Czasem to, co najdelikatniejsze, okazuje się najmocniejsze.



Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz