Gabrowo - co wspólnego ma ze Szkotami

Prima Aprilis w Bułgarii obchodzony jest podobnie jak w Polsce i wielu innych krajach 1 kwietnia i nazywany jest po prostu Dniem Żartu.
 
Nie jest to oficjalne święto, ale cieszy się dużą popularnością.

Bułgarska stolica humoru

Bułgarską stolicą humoru i żartu jest miasto Gabrowo. Ludzie z Gabrowa wiedzą, jak oszczędzać i targować się. Liczne anegdoty zebrane w książce „Gabrowski humor” opowiadają o tej najbardziej oszczędnej i błyskotliwej części bułgarskiej populacji.

Dom Humoru i Satyry

W Gabrowie znajduje się centrum humoru i żartów - Dom Humoru i Satyry  Jego motto brzmi: „Świat przetrwał, bo się śmiał”. Tutaj odbywają się różne międzynarodowe i krajowe konkursy. Mieści się w nim również Muzeum Światowej Sztuki Humoru z 38 174 dziełami sztuki. Przez kilka lat w domu mieścił się także teatr rozmaitości satyrycznych.

Co łączy szkockie Aberdeen z Gabrowo

Bratnim miastem Gabrowa - bułgarskiej stolicy śmiechu jest szkockie miasto Aberdeen. Ich braterskie kontakty sięgają marca 1968 roku. Wówczas Szkoci usłyszeli o Gabrowie i dowiedzieli się, że gabrowskie żarty nie ustępują ich szkockim żartom, a poczucie humoru, przysłowiowe skąpstwo, z którego słyną Szkoci, w Gabrowie jest na podobnym poziomie.

Konkurs na najlepszy szkocki żart w stylu gabrowskim

Co więcej, okazało się, że między gabrowskimi i aberdeenskimi żartami istnieje szereg uderzających podobieństw. To skłoniło znaną gazetę Scottish Daily Record w Glasgow do zorganizowania konkursu na najlepszy szkocki żart w stylu gabrowskim.
 
Nagrody były kuszące, m.in. darmowe wakacje w Bułgarii ze specjalną wycieczką do Gabrowa. Konkurs cieszył się niezwykłym zainteresowaniem i był dużym sukcesem.

Oto kilka zwycięskich par żartów

Gabrowski:
Żona pewnego Gabrowianina zachorowała. Chcąc, nie chcąc bo szkoda mu było kasy, ale poszedł szukać lekarza. W połowie drogi coś sobie przypomniał, wrócił szybko do domu i woła: - Peno, jakbyś czuła, że przyszedł na Ciebie już czas, to zgaś przynajmniej lampę, żeby gaz nie palił się na próżno.

Szkocki:
Żona Sandy'ego była ciężko chora. Lekarz uprzedził, że to już tylko kwestia czasu. Sandy siedział przy łóżku i czuwał przy jednej zapalonej świeczce. Musiał jednak na chwilę wyjść.
– Wszystko w porządku, Maggie? – zapytał Sandy.
– Wiesz jak jest – odrzekła cicho chora.
- Zostawię cię na chwilę, ale … Maggie, jeśli poczujesz, że odchodzisz, zdmuchniesz świeczkę?
 
Gabrowski:
W godzinie śmierci lekarz polecił żonie, aby na grobie umieściła napis z jego imieniem. Ta, aby nie wydawać pieniędzy, umieściła na grobie tabliczkę z drzwi jego gabinetu:
"Dr Gawankow przyjmuje pacjentów od 9 do 11 ”.

Szkocki:
Szkocki lekarz na łożu śmierci prosi żonę:
- Kiedy mnie pochowasz, chcę, żeby moje imię było wypisane na trumnie.
Przyszła wdowa obiecała to uczynić. W dniu pogrzebu tablica sprzed domu lekarza zniknęła i pojawiła się na trumnie:
"Dr Angus Aberneth przyjmuje 9-11
 
Gabrowski:
Dziecko płacze na ulicy.
- Dlaczego płaczesz? - zapytał przechodzień.
- Mama dała mi 1 lewa i zgubiłem go.
- Oto twoje 1 lewa. Nie płacz.
Dziecko zapłakało mocniej.
- Dlaczego teraz płaczesz?
- Bo gdybym go nie zgubił, miałbym teraz 2 lewa.
 
Szkocki:
Mały Jamie płacze na ulicy.
- Dlaczego płaczesz chłopcze? – zapytał go miły przechodzień.
- Straciłem pensa – odpowiedziało dziecko.
- Nie płacz, dam ci pensa.
Ale chłopiec zapłakał jeszcze głośniej.
– A czemu teraz płaczesz? Przecież dałem ci pensa.
– Tata mnie zbije, jeśli mu powiem.
- Czemu?
– Że nie powiedziałem, że straciłem sześć pensów.
 
Gabrowski
Gabrowianin zabrał żonę do lekarza na operację migdałków.
- Te migdałki powinny być wycięte, kiedy twoja żona była jeszcze dzieckiem – powiedział po operacji lekarz.
- Naprawdę? Proszę wysłać więc rachunek do mojego teścia.
 
Szkocki:
Szkot zabrał żonę do lekarza, który operuje jej migdałki. Po operacji lekarz stwierdził, że migdałki trzeba było usunąć, gdy kobieta była jeszcze małą dziewczynką.
Szkot wysłał rachunek do teścia.
 
Gabrowski
- Masz dzisiaj czas?
- Tak.
– A jutro w południe?
- Jestem wolny.
– A pojutrze?
- Nie. Dlaczego pytasz?
- Chciałem zaprosić cię na obiad.
 
Szkocki:
Szkot dzwoni do swojego przyjaciela.
– Jesteś dziś zajęty, Mack?
- Nie.
- Jesteś zajęty jutro wieczorem?
- Nie.
- Czy jesteś zajęty w piątek wieczorem?
- Nie.
- A w sobotni wieczór jesteś zajęty?
- Tak, w sobotę jestem zajęty.
- Szkoda. Chciałem zaprosić Cię na obiad w sobotę.
 
Gabrowski
Śmiertelnie chory mężczyzna pochodzący z Gabrowa postanawia wrócić do rodzinnego miasta.
Współpasażerowie ze zdziwieniem zauważyli, że wysiada na każdej stacji i kupuje bilet.
- Dlaczego nie kupisz biletu bezpośrednio do Gabrowa?
- Dlaczego mam płacić za cały bilet jeśli mogę umrzeć po drodze? - odpowiedział chory.
 
Szkocki
Pociągiem jechał Szkot. Oprócz niego w przedziale był jeszcze jeden pasażer, który zauważył, że Szkot wysiada na każdym przystanku, biegnie na stację i wraca. Nie mógł ukryć swojej ciekawości i zapytał o powód.
- Lekarz powiedział mi, że mam słabe serce i w każdej chwili mogę umrzeć. Dlatego kupuję bilety od przystanku do przystanku – wyjaśnił Szkot.
 
Gabrowski
Aby nie płacić dekarzowi, Gabrowianin postanowił sam naprawić dach swojego domu. Poślizgnął się i spadając krzyknął do żony krzątającej się po kuchni:
- Nie gotuj dzisiaj dla mnie obiadu.
 
Szkocki:
Alex McAlexander siedział przy łóżku swojej zmarłej żony, patrzył ze smutkiem na martwe ciało i myślał o radościach, jakich z nią doświadczył.
W pewnym momencie usłyszał jak stara służąca, która jeszcze nie wiedziała o śmierci swojej pani, schodzi po schodach na dół. Alex pojawił się na schodach i cicho zawołał:
- Janet, ugotuj tylko jedno jajko na śniadanie.

Czy jest w Polsce Twoim zdaniem podobne miasto, które mogłoby się stać miastem partnerskim Gabrowa?

Jeżeli tak, to czekamy na Wasze propozycje i argumenty, również te w postaci kawałów, abyśmy przekazali je do rozpatrzenia do Gabrowa. Może zrodzi się z tego coś fajnego?
 



Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz