Tajemnice trackiego kopca koło Pomorie
Na obrzeżach dzisiejszego Pomorie – starożytnego Anhialo, wznosi się niepozorny kopiec ziemny. Z zewnątrz nic nie zapowiada tego, co kryje się w jego wnętrzu. A jednak to właśnie tu archeologia spotyka się z mistyką, nauka z legendą, a twarde fakty z hipotezami, które od dekad rozpalają wyobraźnię badaczy i turystów.
Odkrycie „Pustego Kopca”
Jak wiele znanych zabytków na Bałkanach, także i ten został odkryty przypadkiem. Według lokalnej tradycji, na miejscu dzisiejszego kopca istniał niegdyś zwykły cziflik – niewielkie gospodarstwo rolne. Przez lata wzgórze nie wzbudzało większego zainteresowania, aż do chwili, gdy dwaj pasterze, pilnując stada owiec, nie natrafili na zapadnięcie ziemi na jego szczycie. Z ciekawości, a może z nadzieją na znalezienie skarbu, powiększyli otwór i zeszli do środka.
To oni jako pierwsi zajrzeli do monumentalnej, kamiennej przestrzeni ukrytej pod ziemią. Od tego wydarzenia miejsce zaczęto nazywać Pustym Kopcem. Nazwa ta przetrwała do dziś i trafnie oddaje największą zagadkę obiektu - jego pozorną pustkę.
Naukowe zainteresowanie pojawiło się pod koniec XIX wieku. W 1888 roku do Anhialo przybyli bracia Karel i Hermin Škorpil – czescy archeolodzy i pionierzy badań nad starożytnościami Bułgarii. Ich celem było zinwentaryzowanie zabytków regionu - ruin, inskrypcji, kolumn i reliktów architektonicznych. Kopiec szybko przykuł ich uwagę.
Škorpilowie wykonali pierwsze dokładne pomiary, rysunki i szkice budowli. Co zdumiewające, ich dokumentacja niemal co do centymetra pokrywa się z dzisiejszymi pomiarami archeologicznymi, co świadczy o niezwykłej precyzji ich pracy. Już wtedy wysunęli hipotezę, że obiekt ma charakter grobowca, choć brak śladów pochówku budził wątpliwości.
Przez kolejne dziesięciolecia kopiec był badany fragmentarycznie, a jego interpretacja ewoluowała wraz z rozwojem archeologii i historii religii. Dopiero w drugiej połowie XX wieku, wraz z nowymi odkryciami w regionie Pomorie oraz pogłębionymi badaniami nad kultami trackimi i rzymskimi, zaczęto postrzegać budowlę nie tylko jako grobowiec, lecz jako miejsce rytuału i kultu.
Dziś odkrycie grobowca postrzega się nie jako jednorazowe wydarzenie, lecz jako proces – stopniowe odsłanianie sensu budowli, który wciąż pozostaje otwarty na nowe interpretacje.
Czy był to grobowiec? Mauzoleum bohatera? Starożytne sanktuarium? A może, jak chcą najbardziej śmiałe teorie centrum medyczne, miejsce wróżb, świątynia wykorzystująca kosmiczną energię czy też obiekt techniczny służący do płukania złota ? Tracki kopiec koło Anhialo nie daje jednoznacznych odpowiedzi.
Wejście do świata tajemnicy
Do wnętrza prowadzi długi, 22‑metrowy korytarz – dromos, typowy dla architektury trackiej. Na jego końcu otwiera się ogromna, okrągła komora o średnicy ponad 11 metrów i wysokości 5,5 metra. W samym centrum wznosi się pusta w środku kolumna o średnicy 3,3 metra, która u góry rozchyla się niczym kamienny grzyb i przechodzi w ściany rotundy. W starożytności wewnątrz niej znajdowały się spiralne kamienne schody prowadzące na powierzchnię kopca.
Już sam ten widok zapiera dech w piersiach każdemu, kto przekroczy jego próg. To największa antyczna kopułowa budowla tego typu odkryta kiedykolwiek w Bułgarii i jedyna o takiej konstrukcji na całych Bałkanach. Datowana na II–III wiek, łączy w sobie elementy typowej trackiej architektury grobowej i rzymskiego mauzoleum, ale pod nasypem kurhanu, co występuje jedynie u Traków i jest charakterystyczne dla trackich grobowców.
A jednak coś się tu nie zgadza.
Grobowiec… bez zmarłych?
Jeśli to grobowiec to gdzie są kości? Gdzie urny, sarkofagi, ślady pochówku? To pytanie powraca jak echo w kamiennych ścianach. W niszach rozmieszczonych wzdłuż obwodu komory teoretycznie mogły znajdować się urny, ale żadnych szczątków nigdy tu nie odnaleziono. Brak materialnych dowodów każe wielu badaczom odrzucić tę teorię.
Ogromna powierzchnia sali, obecność pustej kolumny pośrodku, prawdopodobne palenisko ołtarzowe i efekt oświetlenia przez otwór kolumny w rotundzie świadczą o dawnych rytuałach, które najprawdopodobniej odprawiano w sanktuarium.
Coraz częściej mówi się więc o heroonie – mauzoleum, świątyni bohatera, miejscu kultu, do którego przybywano nie po to, by opłakiwać zmarłych, lecz by uczestniczyć w rytuałach religijnych.
A może to było miejsce wróżb? Może leczono tu choroby duszy, wykorzystując energię kamienia? A może traccy książęta krążyli wokół kolumny, która łączyła ziemię z niebem? Fantazja? Być może. Ale niepozbawiona podstaw.
Przyjęta hipoteza naukowa głosi, że budowla służyła jako mauzoleum dla bogatej anhialskiej rodziny trackiej, w której odprawiano rytuały poświęcone kultowi Słońca, i to jest najbardziej prawdopodobne jej przeznaczenie.
Słońce, ogień i bogowie
Według hipotezy wybitnego bułgarskiego historyka Aleksandra Fola, budowla była związana z kultem boga Sabazjosa – trackiego bóstwa o podwójnej naturze. W dzień czczono go jako Apollona, nocą jako Dionizosa.
W południe promienie słońca wpadały przez otwór w kolumnie, oświetlając centralną część rotundy. Kapłani odczytywali wolę boga z gry światła. Gdy słońce „schodziło do dolnej półkuli”, rozpalano ogień na ołtarzu, a wróżby snuto z tańczących płomieni i iskier unoszących się ku nocnemu niebu.
Tłumaczyłoby to zarówno centralną kolumnę, jak i niezwykłą akustykę oraz symbolikę całej przestrzeni.
Budowla jakiej nie było nigdzie indziej
W całym Imperium Rzymskim znanych jest zaledwie 16 obiektów z podobnym spiralnym systemem schodów wewnątrz kolumn. W Pomorie schody te prowadziły aż na szczyt kopca. Budowla była niezwykle bogata, ale w starożytności została obrabowana przez poszukiwaczy skarbów. Ściany prawdopodobnie pokrywały malowidła, dziś już bezpowrotnie utracone.
Bogactwo dekoracji wskazuje, że fundatorzy należeli do elity zamożnego Anhialo, jak brzmi dawna nazwa Pomorie – miasta o strategicznym znaczeniu handlowym, leżącego na szlaku między Konstantynopolem, a wnętrzem Bałkanów. A trzeba wiedzieć, że w I–IV wieku było ono potężniejsze niż Apollonia (Sozopol) i Mesembria (Nessebar) razem wzięte.
Miasto wielu bogów
Okolica kryje więcej zagadek. W pobliżu odkryto bogaty pochówek trackiej kapłanki i uzdrowicielki Leseskeptry z I wieku p.n.e., a także inny grobowiec z częściowo zachowanymi freskami. Odkryto również inskrypcje z II wieku p.n.e., według których w mieście znajdowała się świątynia egipskich bogów Ozyrysa i Izydy.
Podobna świątynia istniała w Mesembrii, dzisiejszym Neseberze. Jak te wierzenia dotarły nad Morze Czarne? Dlaczego istniały w Anhialo i Mesembrii, lecz nie w pobliskiej Apollonii? To kolejny fragment układanki, która wciąż pozostaje niekompletna.
Trakowie – lud, który zniknął
W naszej historii wciąż przewijają się Trakowie – tracki grobowiec, trackie miasto, tracka kapłanka. Ale czy wiesz kim oni byli? Trakowie to jedni z najbardziej tajemniczych mieszkańców starożytnej Europy. Nie stworzyli jednak jednego imperium, lecz mozaikę plemion i królestw.
Jedna z hipotez dotyczących pochodzenia Traków sugeruje, że Prototrakowie przybyli z północnego wschodu około 1500 r. p.n.e., mieszając się z istniejącą populacją przedtracką, a następnie rozdzielając się na dwie odrębne grupy – Daków i Traków.
Według innej hipotezy, sformułowanej przez Aleksandra Fola, kształtowanie się trackiej wspólnoty etniczno-kulturowej nie jest procesem, na który wpływ miały głównie migracje zewnętrzne, lecz jest wynikiem migracji wewnętrznych i konsolidacji miejscowej ludności. Trakowie żyli w oddzielnych plemionach, z których każde dążyło do zachowania niepodległości i utworzenia odrębnego państwa.
Najpotężniejszym z nich było Królestwo Odrysów, założone w V wieku p.n.e. przez Teresa I. Z czasem ziemie trackie weszły w skład Imperium Rzymskiego, a ich mieszkańcy ulegli hellenizacji i romanizacji.
Ich język zanikł około VI wieku, a tożsamość rozpłynęła się w nowych wspólnotach. Część potomków Traków weszła później w skład rodzącego się etnosu bułgarskiego. Pozostały jednak kamienie. I pytania.
Tajemnica, która trwa
Czy kopiec koło Pomorie był grobowcem, świątynią, obserwatorium, a może wszystkim po trochu? Być może jego prawdziwe przeznaczenie już na zawsze pozostanie tajemnicą.
Jedno jest pewne. Kto raz stanie w cieniu centralnej kolumny i spojrzy ku otworowi w sklepieniu, ten zrozumie, dlaczego to miejsce od dwóch tysięcy lat prowokuje wyobraźnię. Tu bowiem historia nie milczy, a przemawia.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz