Jedyna kobieta rusznikarz w Bułgarii

Kobieta, która przywraca broń do życia 

W małej wiosce Paszkalewo (Paskalevo) w północno-wschodniej Bułgarii, niedaleko Dobricz (Dobrich), znajduje się warsztat, w którym metal ożywa. Karabiny z XIX wieku odzyskują swoją godność, broń z minionych epok znów lśni, stare mechanizmy zaczynają działać jak dawniej, a przedmioty sprzed setek lat dostają drugą szansę.

Właśnie tam pracuje Zornica Georgijewa - jedyna kobieta rusznikarz w Bułgarii.

Jej historia brzmi jak scenariusz filmu. Zaczynała od sztuki i tworzenia ikon, a dziś zajmuje się konserwacją oraz renowacją historycznej broni. Łączy talent artystyczny z techniczną precyzją, udowadniając, że nawet w tak tradycyjnie „męskiej” profesji kobieta może odnosić sukcesy.

Od sztuki do metalu

Droga Zornicy do warsztatu rusznikarskiego nie była oczywista. Zamiast broni, na początku była… sztuka. Już jako uczennica fascynowała się rysunkiem i malarstwem. Uczyła się w klasie artystycznej szkoły w Dobriczu i planowała poświęcić się ikonopisaniu.
Los jednak skierował ją na studia związane z bibliotekoznawstwem i technologią informacyjną. Jak sama przyznaje, książki szczególnie stare również ją fascynowały. Pociągała ją przeszłość, przedmioty i historie, które niosą ze sobą pamięć.

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero później, gdy została matką dwójki dzieci i zaczęła szukać sposobu na dodatkowy dochód. Postanowiła wrócić do sztuki, tym razem w nieco innej formie. Zamiast malować ikony, zaczęła tworzyć ikony metalowe.

Sztuka galwanoplastyki

Do wykonania metalowych ikon Zornica wykorzystuje skomplikowaną technikę zwaną galwanoplastyką. To proces łączący chemię, elektryczność i ogromną precyzję. W skrócie polega on na osadzaniu metalu, najczęściej srebra, na przygotowanej formie przy użyciu prądu elektrycznego. Każdy etap wymaga dokładności, cierpliwości i odpowiedniej wiedzy chemicznej.

Artystka przez cały rok uczyła się tej technologii niemal wyłącznie z książek i materiałów, które udało jej się zdobyć oraz metodą prób i błędów.

Jej pierwszą ikoną był Archanioł Michał. Nie była to przypadkowa postać. Wzór pochodził z ikony przywiezionej przez jej babcię po przesiedleniu z Rumunii. Ikona była niezwykle popularna wśród mieszkańców północnej Dobrudży i można było ją spotkać w wielu domach. Dla Zornicy to nie była tylko pierwsza praca, ale także symboliczne połączenie z rodowodem i historią własnej rodziny.

Klient, który zmienił wszystko

Przełom w jej karierze nastąpił w dość zaskakujący sposób. Jeden z klientów rzucił mimochodem uwagę, że w północno-wschodniej Bułgarii nie ma rusznikarza, który zajmowałby się renowacją broni. Dla Zornicy była to iskra.
Szybko zorientowała się, że część technik używanych przy metalowych ikonach można wykorzystać również przy odnawianiu broni. W obu przypadkach kluczowe są:

  • praca z metalem,
  • precyzja,
  • cierpliwość,
  • ogromna dbałość o detale.

Pierwszymi „eksponatami testowymi” były egzemplarze należące do jej męża. Stały się czymś w rodzaju pracy dyplomowej, zanim zaczęła przyjmować prawdziwych klientów.

Jak zostać rusznikarzem w Bułgarii

Zawód rusznikarza jest ściśle regulowany. Aby legalnie pracować z bronią, Zornica musiała przejść specjalistyczne szkolenie.
Kurs trwa zaledwie tydzień, ale jest niezwykle intensywny i obejmuje zarówno teorię, jak i zajęcia praktyczne. Po zdaniu egzaminu otrzymuje się dyplom kwalifikacyjny.
To jednak dopiero początek. Konieczne jest także:

  • uzyskanie oficjalnego pozwolenia od policji,
  • prowadzenie dokładnej dokumentacji każdej przyjętej broni,
  • posiadanie specjalnie zabezpieczonego warsztatu.
Pomieszczenie musi mieć między innymi:
  • metalowe drzwi,
  • kraty w oknach,
  • sejf na broń,
  • system monitoringu.

Każda broń trafia do warsztatu wyłącznie osobiście - właściciel musi okazać dokument potwierdzający jej rejestrację. Przepisy te dotyczą jednak wyłącznie broni wyprodukowanej po 1900 roku, kiedy to wprowadzono obowiązek jej rejestracji. Broń wyprodukowana przed tym okresem nie podlega rejestracji i jest generalnie uznawana za niezdatną do użytku.

Broń z historią

Do warsztatu Zornicy trafiają egzemplarze z całej Bułgarii. Klienci przyjeżdżają nawet z odległych regionów kraju, zostawiają broń do renowacji, a później wracają po odbiór.

Najstarsze egzemplarze, nad którymi pracowała, mają nawet 150-200 lat.
Jednym z najbardziej niezwykłych okazów przyniesionych do renowacji był imponujący, niezwykle piękny i kunsztownie wykonany karabin arabski, co stanowiło prawdziwe wyzwanie ze względu na jego bogate zdobienia. Część kolby musiała zostać pokryta miedzią, co wymagało niezwykłej precyzji. Była też ciężka, dwustuletnia strzelba, która pierwotnie strzelała z użyciem prochu czarnego i była tak masywna, że używano jej z trójnogiem.

Zadaniem Zornicy nie jest jednak „odnowienie” broni w sensie nadania jej nowego wyglądu. Wręcz przeciwnie. Renowacja nie powinna być widoczna. 
Jeśli praca została wykonana dobrze, właściciel zauważy ogromną różnicę, ale przypadkowy obserwator nie zobaczy śladów ingerencji. 

Kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn

Zornica przyznaje, że na początku zdarzały się zabawne sytuacje. Klienci wchodzący do warsztatu często pytali:
„A gdzie jest rusznikarz?”
„Gdzie jest pani ojciec?”
Dziś nikt już nie ma wątpliwości kto jest rusznikarzem. Jej prace mówią same za siebie, a zaufanie klientów zdobyła wyłącznie dzięki jakości swojej pracy.

Pasja, która daje drugie życie

Choć w warsztacie dominują stare strzelby i pistolety, Zornica wciąż tworzy także ikony. Zdarza się nawet, że klient przyjeżdżając z bronią, wyjeżdża również z ikoną, choć zwykle wtedy, gdy towarzyszy mu żona.
Artystka przyznaje jednak szczerze, że dziś większą satysfakcję daje jej renowacja broni.
Każdy egzemplarz jest inny, każdy ma swoją historię i wymaga indywidualnego podejścia.
Czasami odtwarza także broń historyczną - na przykład starożytne miecze trackie, które wykonuje dla własnej przyjemności, starając się nadać im wygląd  artefaktów, wydobytych z ziemi po wielu stuleciach.

Rzemiosło między historią a współczesnością

Historia Zornicy Georgijewej pokazuje, że tradycyjne rzemiosło wciąż ma swoje miejsce w XXI wieku. W świecie masowej produkcji coraz więcej osób chce zachować przedmioty z historią - broń po dziadkach, stare noże czy pamiątki rodzinne.
A ktoś musi potrafić przywrócić im życie.

W małym warsztacie w bułgarskiej wiosce dawne rodzinne pamiątki odzyskują życie, znów nadają się do użytku i mogą dalej opowiadać dumnie historię kolejnych pokoleń.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz