Bułgar, który pokonał piekielny ogień
Ponad 76 piekielnie ostrych papryczek na zawodnika, sosy przekraczające 6 milionów jednostek w skali Scoville’a i niemal sto minut pojedynku. Bułgar Nikołaj Filipow został mistrzem świata w jedzeniu ostrego. To dobry pretekst, by opowiedzieć także o innej bułgarskiej specjalności - ekstremalnie ostrych paprykach.
Nikołaj „Papaworm” Filipow potrzebował godziny i 38 minut, by zostać mistrzem świata. W finale League of Fire, rozegranym podczas Sofia Chilli Fest, stanął naprzeciw Amerykanina Stephena „Fiery Redd” Kurgana - trzykrotnego mistrza świata i rekordzisty Guinnessa.
Nie była to jednak degustacja dla ludzi, którzy za „ostre” uważają kilka plasterków jalapeño.
Pojedynek trwał 14 rund. Zawodnicy jedli papryki przekraczające 1,5 miliona jednostek w skali Scoville’a, a w dwóch rundach czekały na nich przygotowane specjalnie na zawody sosy o ostrości ponad 6 milionów SHU. Każdy z finalistów zjadł ponad 76 konkursowych papryczek. Już sama ta liczba była rekordem światowego finału League of Fire. A mimo to po 14 rundach wciąż nie było zwycięzcy.
Zgodnie z regulaminem zarządzono więc dogrywkę na czas. Obaj zawodnicy dostali taki sam zestaw papryczek, a wygrywał ten, kto pierwszy zjadł wszystkie, przełknął je i pokazał sędziemu puste usta. Filipow rozstrzygnął pojedynek już w pierwszej rundzie dogrywki i zdobył tytuł mistrza świata.
„Nie mam słów, żeby opisać, jak bardzo jestem szczęśliwy. To była bardzo ciężka walka i do ostatniej chwili dawałem z siebie wszystko, bo wiedziałem, jaka to szansa - dla mnie, ale też dla Bułgarii” - mówił po zwycięstwie.
Pikantni finaliści
Filipow nie pojawił się jednak znikąd. W 2024 i 2025 roku zdobywał sofijski pas League of Fire, a w 2025 roku ustanowił rekord w jedzeniu 25 papryczek Carolina Reaper. Poradził sobie z nimi w 4 minuty i 32 sekundy, poprawiając poprzedni wynik o cztery sekundy.
Jego finałowy rywal również przyjechał do Bułgarii w znakomitej formie. Zaledwie kilka dni przed pojedynkiem Stephen Kurgan ustanowił rekord świata, zjadając 50 papryczek Ghost Pepper w czasie poniżej pięciu minut. Wyraźnie poprawił przy tym wynik poprzedniego rekordzisty, Kanadyjczyka Mike’a Jacka.
League of Fire to międzynarodowa liga organizująca zawody w jedzeniu ekstremalnie ostrych papryk w różnych krajach. Startują w niej jedni z najlepszych zawodników tej osobliwej dyscypliny, a rozegrany w Bułgarii światowy finał był zwieńczeniem sezonu 2026.
Można oczywiście potraktować całą historię jako sympatyczną wiadomość z kategorii „dziwne rekordy świata”. Ale tutaj aż wypada opowiedzieć o słabości Bułgarii do papryki.
Od czuszki do ekstremum
Dla Polaka bułgarska papryka nie jest kulinarną egzotyką. Papryka, po bułgarsku czuszka, jest jednym z fundamentów bułgarskiej kuchni. Pieczona, faszerowana, suszona, marynowana, mielona, przerabiana na ljutenicę. Spotykamy ją pod każdą postacią. Bułgarzy uwielbiają słodką paprykę, ale chętnie sięgają również po ostre odmiany.
W ostatnich latach pojawili się hodowcy sprowadzający najostrzejsze odmiany chilli z całego świata. Zaczęto produkować miejscowe ostre sosy, organizować festiwale i zawody, a nawet tworzyć własne odmiany papryki.
Pierwsza farma ostrych papryk
Jednym z pionierów tej nowej mody jest Christo Rodinow. W Straszimirowie nad Jeziorem Warneńskim, kilkanaście kilometrów od Warny, wraz z rodziną stworzył Hot Farm, przedstawianą jako pierwszą w Bułgarii farmę specjalizującą się w ostrych paprykach.
Dziś uprawia się tam dziesiątki odmian chilli, w tym takie, które miłośnicy ostrego jedzenia znają z rankingów najostrzejszych papryk świata. Zbiory trafiają nie tylko do sprzedaży. Na miejscu powstają z nich sosy, pasty, ljutenica, konfitury i inne przetwory. Są wśród nich również bardziej zaskakujące połączenia, na przykład ostrej papryki ze słodkimi owocami czy różą. Farmę można także zwiedzić. W sezonie organizowane są wizyty połączone ze zwiedzaniem i degustacją.
Rodinow nie poprzestał jednak na sprowadzaniu i uprawianiu zagranicznych odmian. Postanowił stworzyć własną, bułgarską paprykę.
Tak powstał „Bułgarski Duch” - krzyżówka czerwonego habanero i Trinidad Moruga Scorpion, należącej do najostrzejszych papryk świata. Samo skrzyżowanie było jednak dopiero początkiem. Rodinow potrzebował około sześciu lat selekcji kolejnych roślin, by utrwalić pożądane cechy i uzyskać stabilną odmianę.
Następnie papryka trafiła do oficjalnych badań odmianowych. Testy prowadzone przez bułgarską państwową agencję trwały dwa lata. W 2022 roku Bułgarski Duch został oficjalnie uznany w Bułgarii, a następnie wpisany do unijnego Wspólnego Katalogu Odmian Gatunków Roślin Warzywnych.
Bułgarski Duch osiąga około 200 tys. jednostek w skali Scoville’a. Przy paprykach z finału League of Fire, które przekraczały 1,5 miliona SHU, może się to wydawać niewiele. Tyle że popularne jalapeño ma zwykle zaledwie kilka tysięcy jednostek. To już poziom, na którym chilli przestaje być niewinnym dodatkiem do kanapki.
Rodinowowi nie chodziło zresztą o ustanowienie rekordu ostrości. Chciał otrzymać odmianę dobrze radzącą sobie w bułgarskich warunkach, plenną i mającą własny smak. Bułgarski Duch oprócz ostrości ma charakterystyczny cytrusowy aromat.
Farma, na której zdobyto mistrzostwo świata
Hot Farm to jeden z przykładów rozwijającego się w Bułgarii zainteresowania uprawą ostrych papryk. Inne ważne miejsce na tej mapie znajduje się w miejscowości Łozen (Lozen) pod Sofią. To Chilli Hills Farm i właśnie tutaj wracamy do historii Nikołaja Filipowa. Na farmie odbył się Sofia Chilli Fest 2026, a jego najważniejszym wydarzeniem był finał League of Fire. To właśnie w Łozenie Filipow pokonał Stephena Kurgana i zdobył tytuł mistrza świata.
Chilli Hills zajmuje powierzchnię ponad 9 tys.m², ma dziewięć szklarni, w których można zobaczyć ponad 130 odmian ostrych papryk z całego świata. Gospodarstwo jest otwarte dla odwiedzających. Działa tam również muzeum chilli, organizowane są degustacje i oprowadzania, podczas których można poznać odmiany różniące się nie tylko ostrością, lecz także kształtem, kolorem i smakiem.
Trudno sobie wyobrazić bardziej odpowiednią scenerię dla takiego pojedynku. Finał mistrzostw świata w jedzeniu ostrych papryk rozegrano na farmie, gdzie ostre papryki są uprawiane.
Bułgaria coraz bardziej pikantna
Wybór Bułgarii na miejsce finału League of Fire nie wydaje się więc przypadkowy. Kraj kojarzony przez Polaków z pieczoną papryką, ljutenicą i szopską sałatką ma dziś hodowców specjalizujących się w ekstremalnym chilli, farmy z dziesiątkami odmian z całego świata, własne ostre sosy i festiwale. Ma też oficjalnie uznaną odmianę ostrej papryki - Bułgarskiego Ducha, a od 2026 roku także mistrza świata w jedzeniu ostrego.
Zwycięstwo Nikołaja Filipowa jest efektowne , bo sport polegający na jedzeniu superostrych papryk balansuje gdzieś między wyczynem, szaleństwem a widowiskiem. Ale za mistrzowskim tytułem kryje się ciekawsza historia - o tym, jak tradycyjna bułgarska miłość do papryki spotkała się z nową modą na ekstremalnie ostre chilli.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz