7 plaż, które pokazują inną Bułgarię

Lato jeszcze się nie skończyło, a nawet można powiedzieć, że jego najpiękniejsza część dopiero przed nami. Ale część z nas ma już urlop za sobą i właśnie zaczyna myśleć o przyszłym roku: Grecja, Chorwacja, a może jakaś wyspa, gdzie woda ma tak intensywny odcień błękitu, że zdjęcia wyglądają niemal nierealnie? Tymczasem podobnych widoków można szukać także w Bułgarii.

Bułgarskie wybrzeże ma oczywiście swoją głośną, wakacyjną twarz. Są duże kurorty, promenady, bary i plaże, na których w środku sezonu trudno znaleźć miejsce na ręcznik. Ale wystarczy zjechać z głównej trasy albo przejść kawałek pieszo, by krajobraz zmienił się nie do poznania.
Zamiast budynków hotelowych pojawiają się lasy i klify. Zamiast muzyki z barów na plaży - szum fal. A zamiast rzędów parasoli i leżaków - przestrzeń, wydmy i kilometry złocistego piasku.

Niektóre z tych miejsc są dobrze znane Bułgarom i są stosunkowo łatwo dostępne. Inne wymagają trochę wysiłku, aby do nich dotrzeć. Wszystkie jednak przypominają, że bułgarskie wybrzeże Morza Czarnego to nie tylko wielkie kurorty. Wciąż można tu znaleźć piękne plaże, miejsca spokojne i na tyle dzikie, by przez chwilę zapomnieć, że jesteśmy w samym środku sezonu.

Silistar - plaża, którą pokochasz od pierwszego spojrzenia 

Jeśli w bułgarskim internecie pojawia się pytanie o najpiękniejszą plażę, Silistar znajduje się zawsze w ścisłej czołówce. I trudno się temu dziwić.
Plaża leży na południe od Sinemorca, niedaleko granicy z Turcją. Już pierwszy widok z drogi robi efekt WOW. Przed oczami pojawia się szeroki pas piasku otoczony zielonymi zboczami i morze przechodzące przez różne odcienie błękitu.

Największą wartością Silistru jest jednak nie sam kolor wody. To fakt, że miejsce wciąż wygląda jak fragment wybrzeża, którego nie zdążyła przejąć masowa turystyka. Nie ma tu wielkich kompleksów hotelowych ani promenady, która ciągnęłaby się kilometrami. Jest za to natura i spokój. 
Wczesnym rankiem Silistar jest szczególnie spokojny. W okolicy można spotkać rzadkie gatunki roślin i zwierząt, a czasem dostrzec także delfiny.
Jeśli ktoś chciałby znaleźć bułgarski odpowiednik pocztówkowej zatoki z greckiej wyspy, właśnie tutaj powinien zacząć poszukiwania.

Veleka - gdzie morze i rzeka się całują

W pobliżu Sinemorca znajduje się jeszcze jedno wyjątkowe miejsce - ujście rzeki Veleka do Morza Czarnego. Powstaje tu krajobraz, którego trudno szukać gdziekolwiek indziej na bułgarskim wybrzeżu. Pomiędzy rzeką a morzem ciągnie się piaszczysta kosa, wąski pas lądu rozdzielający dwa zupełnie różne światy.

Z jednej strony spokojna tafla rzeki, z drugiej - otwarte morze i jego fale.

Najpiękniej jest tu o poranku, gdy nad rzeką unosi się mgła, pierwsze promienie słońca odbijają się w wodzie, a piasek zaczyna nabierać złotego koloru. Nic dziwnego, że ujście Veleki od lat przyciąga fotografów. To jeden z tych krajobrazów, które właściwie nie potrzebują dodatkowej oprawy. Aby docenić to miejsce wystarczy usiąść i po prostu bez pośpiechu patrzeć, delektując się chwilą.
Okolica nadaje się także na wycieczki łodzią i do obserwowacji ptaków. Plażowanie jest więc tylko jedną z możliwości.

Lipite - plaża nie dla każdego

To jedno z ostatnich naprawdę dzikich miejsc na południowym wybrzeżu Bułgarii. Nie prowadzi tu asfaltowa droga, nie ma dużych parkingów ani tłumów turystów. Na plażę trzeba dojść pieszo, a spacer zajmuje około 20-30 minut.

I właśnie ten spacer jest częścią całego doświadczenia, a widoki na morze wynagradzają wysiłek. Na końcu czeka drobny piasek, czysta woda i poczucie całkowitej wolności

Nie każdy ma ochotę jednak maszerować, gdy jest tyle innych pięknych i łatwiej dostępnych plaż w okolicach Sinemorca. Dzięki temu jednak Lipite zachowuje coś, czego coraz trudniej znaleźć  w Europie nad morzem - intymność, kameralną atmosferę i ciszę..
To miejsce dla tych, którzy chcą rozkoszować się morzem w jego najbardziej naturalnej formie.

Irakli - plaża, która stała się symbolem

Irakli to nie tylko kolejna piękna plaża na mapie Bułgarii. To także symbol walki o ochronę przyrody. Od lat nazwa tego miejsca pojawia się w dyskusjach o tym, jak powinno wyglądać bułgarskie wybrzeże i gdzie należy postawić granicę między turystyką a ochroną naturalnego krajobrazu.

Plaża znajduje się między Obzorem a Emoną, niedaleko przylądka Emine, i ciągnie się przez kilka kilometrów. Jest tu dużo przestrzeni i piękna przyroda.

Irakli szczególnie spodoba się tym, którzy zamiast hotelowego basenu wolą namiot, zamiast nocnego klubu ognisko, a zamiast głośnej promenady - długi spacer brzegiem morza.

A nocą zaczyna się jeszcze piękniejszy spektakl. Niebo usiane jest gwiazdami, które nie muszą konkurować ze światłami miasta i stąd są tutaj bardziej widoczne. Przy dobrych warunkach można zobaczyć nawet Drogę Mleczną.
Czysta woda, szeroka plaża, przestrzeń i rozgwieżdżone niebo sprawiają, że Irakli zostaje w pamięci na długo.

Bolata - mała zatoka, wielki efekt

Na północy Bułgarii wybrzeże ma zupełnie inny charakter. W okolicach przylądka Kaliakra znajduje się Bolata - niewielka zatoka otoczona wysokimi, czerwonawymi skałami. Widok dość zaskakujący. Zatoka wygląda bardziej jak śródziemnomorski zakątek niż typowa plaża nad Morzem Czarnym.
Trudno ją pomylić z innym miejscem. Ma charakterystyczny kształt, spokojną i przejrzystą wodę, a nad nią górują czerwone skały. To zupełnie inny krajobraz niż ten, który znamy z dużych nadmorskich kurortów.

Bolata przyciąga nie tylko plażowiczów. Okolica jest interesująca również dla miłośników przyrody. Występują tu rzadkie gatunki ptaków, a w wodzie można obserwować morskie życie.
Bolata pokazuje, że plaża nie musi być rozległa, żeby robić wrażenie. Czasem wystarczy niewielka zatoka, czerwone klify i morze.

Krapec - gdy szukasz wytchnienia

Krapec pokazuje zupełnie inną stronę Morza Czarnego, niż to do którego się przyzwyczailiśmy. Plaża jest długa, szeroka i znacznie spokojniejsza. Można iść przed siebie przez długi czas i nie spotkać żywego ducha, a jedynie dziewicze wydmy. To właśnie przestrzeń jest tutaj największym luksusem.

Krapec szczególnie dobrze sprawdza się dla osób, które na urlopie szukają spokoju i kontaktu z naturą. Tutaj jest tego pod dostatkiem. 
Okolica słynie też z cudownych zachodów słońca i dlatego przyciąga wielu fotografów i uważana jest za jedno z najbardziej romantycznych zakątków północnego wybrzeża.

Durankulak - surowe piękno północy

Jeszcze dalej na północ, niemal przy granicy z Rumunią, znajduje się Durankulak. Miejsce niezwykle ciekawe i dzikie. Oprócz pięknej i prawie bezludnej plaży jest też jezioro - ważny punkt na trasach migracyjnych ptaków i jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów tej części Europy.
Roślinność stepowa, wietrzny klimat i północne położenie nadają całemu obszarowi wyjątkowe, dzikie piękno, w którym można się zakochać. 

Czy naprawdę trzeba jechać do Grecji?

Nie chodzi o to, żeby udowadniać, że bułgarskie plaże są „lepsze” od greckich czy chorwackich. Nie są też ich kopią. Mają własny charakter. Czasem bardziej surowy, czasem mniej uporządkowany, a w niektórych miejscach po prostu zaskakująco dziki.

Problem w tym, że wielu turystów zna Bułgarię głównie z jej najbardziej zabudowanej, turystycznej strony i na tej podstawie wyrabia sobie opinię o całym wybrzeżu. Byłem raz i już wszystko wiem. Nie byłem, ale też wiem, czego się spodziewać.
Tymczasem bułgarskie wybrzeże ma znacznie więcej do zaoferowania.

Można pojechać tam, gdzie kończy się asfalt. Można przejść pół godziny, zanim zobaczy się plażę. Można wstać przed wszystkimi, usiąść nad Veleką albo patrzeć na gwiazdy w Irakli. I wtedy okazuje się, że „wakacje nad morzem” nie muszą oznaczać pobytu w kurorcie.
Czasem wystarczy tylko znaleźć właściwy kawałek wybrzeża.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz