Tajemnice bułgarskiego horo

Na pierwszy rzut oka bułgarskie tradycje wydają się proste - ruch dłoni, krok w rytmie, melodia gajdy rozbrzmiewająca nad placem. A jednak pod tą prostotą drzemie głęboki, ukryty sens, wykraczający poza fizyczny świat. Bułgarskie obyczaje noszą w sobie tajemnicę starą jak góry, jak wiatr nad polami - tajemnicę wibracji, która stroi człowieka, jego ciało i duszę, do rytmu Natury i Jej Stwórcy.

I dlatego od niepamiętnych czasów trwa to ciche, nieskończone krążenie: Człowiek - Natura - Stwórca… i z powrotem.

W centrum tej duchowej przestrzeni stoi horo - taniec, który, jak mówią, został podarowany Bułgarom przez Traków - starożytnych mistrzów rytuału, muzyki i tajemnej wiedzy.

Odbicie kosmosu

Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego ludzie tańcząc horo, trzymają się za ręce w kręgu, a muzyk, dudziarz, stoi w samym jego środku? Odpowiedź może Cię zaskoczyć. Horo jest odbiciem kosmosu, a krąg ludzi staje się energetycznym modelem Układu Słonecznego.

Ruch w przeciwną stronę niż wskazówki zegara przypomina krążenie planet wokół Słońca. Nagłe, okresowe zmiany kierunku to niczym pozorny ruch wsteczny planet widzianych z Ziemi.

Nic tu nie jest przypadkiem. Wszystko to zostało przemyślane przez starożytnych mędrców w najdrobniejszych szczegółach, aby zgodnie z prawem podobieństwa powstał potężny rezonans wibracyjny, przenikający wszędzie - na zewnątrz i do wewnątrz, we wszystkie przestrzenie i wymiary świata widzialnego i niewidzialnego, przez ciało, duszę i pamięć pokoleń.

Ci, którzy lekceważą tradycję, "bułgarszczyznę", mówiąc, że dawno minęła jej epoka, nie widzą, że horo wciąż pozostaje żywym przekaźnikiem kosmicznej energii, źródłem siły psychicznej, fizycznej i duchowej dla tych, którzy tańczą w kręgu.

Krąg wspólnoty

Przez tysiąclecia ten niewidzialny generator zasilał Bułgarów. W każde święto, w każdą niedzielę, wiejskie i miejskie place zamieniały się w święte miejsca spotkania. Był to rodzaj pradawnej dyskoteki naszych przodków, z tą różnicą, że przychodzili tam wszyscy - młodzi i dorośli, dzieci i starcy. Cała wspólnota spleciona w jednym rytmie serc. Zdumiewający i święty rytuał jedności.

Na horo ludzie nie tylko tańczyli. Tam się spotykali, wymieniali pierwsze spojrzenia,  wybierali sobie partnerów. Przez całe stulecia właśnie tam rodziły się przyszłe rodziny i kolejne pokolenia.

Bułgarska joga duszy

Cząstka tamtego rytmu wnikała powoli i wytrwale w fundamenty narodu, nadając mu trwałość i kierunek. Można powiedzieć, że bułgarskie horo jest bułgarskim qigongiem, bułgarską jogą.

I zapewne nadejdzie kiedyś czas, gdy będzie świadomie wykorzystywane jako praktyka wzmacniająca zdrowie, energię i wewnętrzną harmonię. Praktyką, która leczy ciało i budzi wewnętrzną moc.

To nie tylko rytuał przeszłości. To żywa praktyka, która wciąż potrafi dawać energię i równowagę.

Są nawet tacy, którzy wierzą, że dzięki horo Bułgarzy w 1994 roku mieli tak niezwykły duchowy i fizyczny potencjał podczas mistrzostw świata w piłce nożnej. Być może był to główny wkład wielkiego trenera Dimityra Penewa, który wprowadził (świadomie lub nie) horo po to, aby piłkarze odzyskali siły po meczu i nastroili się przed grą. Czy to legenda? Być może. Ale piękna jak sam taniec.

A dziś?

Dziś horo tańczy się wszędzie, gdzie bije bułgarskie serce. Na weselach, koncertach, festiwalach, w klubach i na placach. W kraju i za granicą. W każdą niedzielę i przy każdej okazji.

Bo kiedy zabrzmi bęben, a gajda przeciągle zapłacze, ludzie jak dawniej chwytają się za ręce i zaczyna się magia.

Nie ma znaczenia, czy to wielkie miasto, czy mała wioska. Gdy krąg zamyka się w jedności i rusza horo, czas przestaje istnieć. Człowiek wraca do siebie. Do swojej ziemi. Do swoich przodków.

Dawniej ludzie wierzyli, że wtedy działy się cuda. Kto wie, może gdy naprawdę otworzymy serca, wydarzą się znowu?

Bo horo nie jest tylko tańcem. Jest sercem, które wciąż bije. I dopóki ludzie łapią się za ręce i tworzą taneczny krąg, ta tajemnica będzie żyć.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz