Mandrica - wieś, która mówi po albańsku
W południowo-wschodniej Bułgarii, wśród zielonych wzgórz Rodopów Wschodnich, leży Mandrica - jedyna wieś w kraju, której mieszkańcy przez pokolenia zachowali albańską mowę i tradycje. Miejscowość należy do gminy Iwajłowgrad i znajduje się około 20 km na południe od tego miasta, niedaleko granicy z Grecją. Przez wieś przepływają dwie rzeki - Biała Rzeka i Luda Rzeka. To właśnie tutaj, z dala od głównych turystycznych szlaków, przetrwała niezwykła historia albańskiej społeczności w Bułgarii.
Trzej bracia i początek Mandricy
Według miejscowej tradycji początki Mandricy sięgają 1636 roku. Wieś mieli założyć trzej bracia - prawosławni chrześcijanie pochodzący z Vitkuç w dzisiejszej południowo-wschodniej Albanii.
Bracia byli „mandradżijami”, co znaczy, że zajmowali się przetwarzaniem mleka oraz produkcją wyrobów mlecznych. Wraz ze swoimi stadami wędrowali w kierunku Adrianopola, dzisiejszego Edirne. Mieli przy tym dostarczać żywność wojskom osmańskim.
Legenda głosi, że miejscowy bej był tak zadowolony z ich pracy, iż pozwolił im wędrować ze stadami od wschodu do zachodu słońca, a w miejscu, w którym zastanie ich noc, mogli założyć osadę. Nowa wieś została przy tym zwolniona z podatków.
Czy właśnie tak powstała Mandrica? Tego nie da się dziś jednoznacznie potwierdzić. Mieszkańcy dopuszczają również możliwość, że osada istniała wcześniej niż w XVII wieku. Według jednej z opowieści pierwsze zabudowania znajdowały się po drugiej stronie Białej Rzeki, a później zostały przeniesione w miejsce, gdzie obecnie znajduje się wieś.
Pewne jest natomiast to, że przez kolejne stulecia miejscowość rozwijała się jako ośrodek albańskiej społeczności w tej części Tracji.
Skąd wzięła się nazwa wsi?
Sama nazwa wsi być może nawiązuje do jej początków. Bułgarskie słowo „mandra” oznacza miejsce związane z przetwarzaniem mleka, na przykład serowarnię. Może to więc być nawiązanie do zajęcia pierwszych mieszkańców Mandricy - trzech braci, którzy według miejscowej tradycji przybyli tu ze swoimi stadami. Nie ma jednak wiarygodnego źródła potwierdzającego właśnie taką etymologię.
Wieś, która tętniła życiem
Początkowo społeczność była niewielka. Z czasem jednak przybysze zakładali rodziny z kobietami pochodzącymi z sąsiednich miejscowości. Kobiety przejmowały miejscową mowę, a albański język zaczął być przekazywany kolejnym pokoleniom. Mandrica rozrosła się i stała się ważnym ośrodkiem rzemiosła. Jeszcze około stu lat temu mieszkało tu blisko 3500 osób. Jak na dzisiejsze standardy była to wówczas ogromna społeczność. Działały tu dwie szkoły, młyny, olejarnie, kuźnie, masarnie i odlewnia dzwonów. Było również kino.
Po dawnym znaczeniu miejscowości pozostały przede wszystkim budynki. Wśród nich wyróżniają się duże, tradycyjne domy z cegły mułowej. Ich rozmiary mówią sporo o zamożności mieszkańców i o czasach, gdy Mandrica tętniła życiem.
Szczególnym przykładem jest dom lekarza Atanasa Pejkidisa. Jego właściciel ukończył medycynę w Stambule, a następnie specjalizował się w ginekologii w Paryżu. Po zdobyciu wykształcenia za granicą wrócił jednak do rodzinnej miejscowości. To historia, która dobrze pokazuje, że mieszkańcy Mandricy nie byli odcięci od świata. Przeciwnie - utrzymywali kontakty z odległymi miastami, podróżowali i zdobywali wykształcenie w ważnych ośrodkach ówczesnej Europy.
Jedwab, który dawał utrzymanie
Jednym z najważniejszych zajęć mieszkańców było jedwabnictwo.
Domy budowano tak, aby można było w nich hodować jedwabniki. Szczególnie ważne były przestronne, wysokie drugie piętra. To tam znajdowało się miejsce odpowiednie do hodowli owadów, których kokony dostarczały cennego jedwabiu.
Ślady tej tradycji można odnaleźć także dzisiaj. W jednym z takich domów mieszkańcy pokazują przestronne piętro, które dawniej służyło hodowli jedwabników. Dziś suszą się tam zioła, a pod dachem przechowywany jest tytoń.
Jedwabnictwo było ważną częścią lokalnej gospodarki, ale nie jedyną. Mieszkańcy zajmowali się także innymi rzemiosłami i rolnictwem. Mandrica miała własne młyny, kuźnie, masarnie i olejarnie, dzięki czemu przez lata mogła funkcjonować jako samowystarczalna i dobrze prosperująca społeczność.
Język, którego nie znajdziemy w podręcznikach
Najbardziej niezwykłym elementem dziedzictwa Mandricy jest jednak język.
Mieszkańcy nadal znają miejscową odmianę albańskiego, która różni się od współczesnego standardowego języka używanego w Albanii. Dialekt ten przez stulecia rozwijał się przede wszystkim w mowie, przekazywanej z rodziców na dzieci i dlatego ma dziś tak dużą wartość dla językoznawców.
Co ciekawe, mieszkańcy, którzy odwiedzili Vitkuç - miejscowość wskazywaną w tradycji jako miejsce pochodzenia założycieli Mandricy twierdzili, że byli w stanie zrozumieć około 80% miejscowej mowy.
Dialekt został szczegółowo opisany przez albanologa Ludmiła Stankowa w książce Albański dialekt we wsi Mandrica, wydanej w 2017 roku. Został również zapisany w Bułgarsko-albańskich rozmówkach z małym słownikiem Marii Georgiewej (Peewej), opublikowanych w 2015 roku.
Dla współczesnych mieszkańców jest to jednak przede wszystkim język rodzinny - ten, który pamiętają z dzieciństwa i który przez lata słyszeli w swoich domach.
Bukor Szepi
Ślady albańskiej kultury można znaleźć nawet w nazwach używanych w Mandricy.
Jednym z przykładów jest Bukor Szepi, nazwa miejscowego eko-kompleksu. W miejscowym albańskim dialekcie oznacza ona „piękny dom”.
To określenie dobrze pasuje do charakteru miejscowości, gdzie tradycyjna architektura jest jednym z najważniejszych świadectw dawnego życia.
Czarny sukman z czerwonymi zdobieniami
Albańska tradycja przetrwała także w stroju.
Kobiety z Mandricy nosiły charakterystyczny czarny sukman ozdobiony czerwonymi galonami. Strój miał również praktyczne rozwiązania. W jego przedniej części znajdowały się dwa otwory obszyte ozdobnym sznurem, które ułatwiały kobietom karmienie dzieci.
Dziś tradycyjne stroje pojawiają się przede wszystkim podczas wydarzeń folklorystycznych i uroczystości. Zachowały się jednak fotografie dokumentujące czasy, gdy były one częścią codziennego życia.
Pieśni, które wróciły do Albanii
Kolejnym sposobem na zachowanie tożsamości stała się muzyka.
W Mandricy działała kobieca grupa śpiewacza, w której występowało 25 kobiet. Zespół odwiedził również Albanię, gdzie miejscowi Albańczycy przyjęli go z dużym zainteresowaniem. Grupa z Mandricy została zaproszona do występu jako pierwsza spośród uczestniczących zespołów i otrzymała nagrodę za autentyczny folklor.
Jedną z osób, które pamiętają ten wyjazd, jest 95-letnia Sultana Aleksandrowa, najstarsza mieszkanka wsi. Zdjęcie z wizyty w Albanii zachowało się w przedsionku cerkwi św. Dymitra. Dla mieszkańców jest ono pamiątką wyjątkowego spotkania z kulturą kraju, z którego według rodzinnej tradycji przybyli przodkowie tutejszej społeczności.
Nie tylko albańska przeszłość
Mandrica jest częścią większej historii albańskiego osadnictwa w historycznej Tracji. W przeszłości istniało w tym regionie więcej miejscowości zakładanych przez Albańczyków, między innymi Zalăf, Sultan Köy i Ibrik Tepe. Wszystkie znajdują się dziś poza granicami Bułgarii, na terytorium Grecji i Turcji.
Ale Mandrica jest wyjątkowa. To właśnie tutaj przetrwała społeczność, która mimo zmieniających się granic, migracji i przemian społecznych zachowała elementy własnego dziedzictwa.
Nie oznacza to jednak, że wieś jest skansenem. Jej mieszkańcy żyją współcześnie, mówią po bułgarsku, pracują i funkcjonują w świecie, który niewiele przypomina rzeczywistość ich przodków. Albańska tradycja pozostaje jednak częścią lokalnej tożsamości.
Warto zboczyć z głównego szlaku
Mandrica położona jest z dala od najbardziej znanych bułgarskich atrakcji, ale właśnie dzięki temu pozwala zobaczyć mniej oczywiste oblicze kraju.
Warto przyjechać tu bez pośpiechu. Spokojnie pospacerować ulicami, przyjrzeć się starym domom i dostrzec detale, które przypominają o dawnym życiu mieszkańców. Bo największym skarbem Mandricy nie jest pojedynczy budynek. Jest nim pamięć o społeczności, która przez setki lat zachowała własny język, obyczaje i poczucie tożsamości.
To jeden z tych zakątków Bułgarii, które łatwo przeoczyć na mapie, ale które na długo pozostają w pamięci.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz