60 lat Coca Coli w Bułgarii

Choć brzmi to jak bajka, to tak naprawdę jest to historia Coca Coli w Bułgarii, która świętuje w tym roku swoje 60-lecie.

Smak zachodu

W czasach, gdy w Polsce szczytem luksusu były sklepy Pewexu, gdzie można było kupić zachodnie towary za dolary, w Bułgarii pojawiły się Corecomy, które były ich odpowiednikiem. Ale pojawiła się też inna „zachodnia” rzecz – oryginalne gazowane napoje Coca Coli. Co ciekawe napis na butelkach był po bułgarsku – cyrylicą, "Кока Кола".
 
Początki historii sięgają 1963 roku, a miejscem akcji był Paryż. Wtedy Tonczo Michajłow, pewien technolog z Teximu – bułgarskiej państwowej firmy zajmującej się handlem zagranicznym głównie z zachodem, udał się w podróż służbową do Paryża, aby zapoznać się z technologią produkcji oranżady.

W pewnym paryskim bistro zamówił więc oranżadę. Ale to, co dostał zaskoczyło go smakiem i znacznie przewyższało jego oczekiwania – to była Fanta.

Zafascynowany napojem, Tonczo zamówił kolejną szklankę i dalej był w siódmym niebie. W końcu uprosił właściciela baru, by zabrał go do producenta i tak znalazł się w siedzibie Coca Coli. A dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie.

 
Z typową dla Bułgarów odwagą i przedsiębiorczością, bez oficjalnego pozwolenia Bułgarii, Tonczo zaprosił przedstawicieli firmy do Sofii. Przybycie delegacji Coca Coli do Sofii wywołało trochę paniki, ale i trochę śmiechu.
 
Tonczo otrzymał wsparcie od swojego szefa, który powiedział: „Като ще е гарга, да е рошава“ / „Jeśli to wrona, to niech będzie kudłata” – co oznacza, że jeżeli coś robimy, musimy to zrobić do końca i jak należy.

Delegacja z Coca Coli została zakwaterowana w hotelu Pliska w centrum Sofii. W sobotę Tonczo zabrał ich eleganckim w tamtych czasach samochodem Warszawa, aby pokazać im panoramę Sofii z góry Witosza. Ruszyli w stronę emblematycznego szczytu Kopitoto. Ale… samochód nagle stanął i ani drgnie. Chwila niezręczności? Nie. Chwila śmiechu, otwieranych butelek, przezwyciężenia wzajemnych obaw, dystansu i budowania wspomnień, które pozostają na zawsze.
 
Potem były liczne spotkania z władzą, aż ostatecznie na końcu długiej listy było to główne spotkanie – z Pierwszym Sekretarzem Bułgarskiej Partii Komunistycznej Todorem Żiwkowem. Ten bez zbędnej zwłoki powiedział TAK Coca Coli, nie konsultując decyzji z Moskwą i stało się! Coca Cola pojawiła się w Bułgarii! 

Zachodnie marki - bułgarskie napisy

Oficjalna umowa została podpisana 1 sierpnia 1965 roku, a w grudniu pierwsze butelki tego światowego napoju pojawiły się w Bułgarii i co było niesamowite - z napisem Coca Cola na butelce po bułgarsku, cyrylicą, "Кока Кола"!
 
Był to absolutny ewenement - pierwszy na świecie firmowy napis Coca Coli nie po łacinie! W tym samym czasie pojawiła się również na rynku bułgarskim oranżada też z napisem po bułgarsku, cyrylicą, "Оранжада". Bułgarska duma w butelce!
 
Teraz może wydaje się to proste, ale wówczas takie proste nie było. Pod koniec lat 60-tych, waluta zachodnia w krajach bloku wschodniego była rzadkością, a Coca Cola nie przyjmowała płatności w rublach transferowych. Ale i tutaj znaleziono rozwiązanie - płatność barterowa.
 
Za Coca Colę Bułgaria płaciła dżemem truskawkowym i koncentratem pomidorowym. Później do Coca Coli i oranżady dołączył Schweppes, z napisem również cyrylicą, "Швепс". Cóż to był za smak! Smak marzeń i wolności, smak zachodu.

A teraz jesteśmy częścią tego świata. Może jeszcze raczkujemy, ale idziemy powoli do przodu.

 
Ta niezwykła historia początków produkcji tych światowych marek napojów bezalkoholowych w Bułgarii pokazuje, że wszystko można osiągnąć, ale potrzeba determinacji, woli, pomysłowości i życzliwych, ludzkich kontaktów. Budujmy więc przyjazne więzi!



Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz