Pobiła 6 rekordów Guinnessa w dwa miesiące
Rekordy Guinnessa potrafią zaskakiwać swoją różnorodnością. Te najbardziej imponujące są zwykle efektem wieloletnich treningów, konsekwencji i wyjątkowej odporności psychicznej. Doskonałym przykładem jest bułgarska trenerka crossfitu Elina Paszalanowa, która w zaledwie dwa miesiące ustanowiła aż sześć rekordów świata Guinnessa.
Jej osiągnięcia spotkały się z dużym zainteresowaniem nie tylko w Bułgarii, ale i poza jej granicami. Wyniki, jakie osiągnęła, stawiają ją w gronie najlepszych zawodniczek świata w konkurencjach siłowych opartych na podciąganiu.
Sześć rekordów w dwa miesiące
Najgłośniejszym osiągnięciem Eliny jest wykonanie 50 podciągnięć na drążku w ciągu jednej minuty, co pozwoliło jej pobić dotychczasowy rekord świata. To jednak dopiero początek imponującej listy sukcesów.
Wśród ustanowionych przez nią rekordów znajdują się również:
- 881 podciągnięć w ciągu jednej godziny (poprzedni rekord wynosił 733),
- 25 podciągnięć wykonanych przy użyciu tylko dwóch palców (wcześniej rekord wynosił 16),
- 32 podciągnięcia z plecakiem ważącym 9 kilogramów (poprzedni rekord - 24),
- 20 podciągnięć na jednym palcu,
- oraz niezwykle nietypowe osiągnięcie - pokonanie jednego kilometra na rękach, co zajęło jej około 90 minut.
Cztery z tych rekordów zostały już oficjalnie zatwierdzone przez organizację Guinness World Records, a kolejne są w trakcie formalnej weryfikacji.
Od biegania do crossfitu
Sport towarzyszył Elinie od wielu lat, jednak jej droga do światowych rekordów nie była oczywista. Zanim odkryła crossfit, trenowała bieganie, aerobik oraz klasyczny fitness.
Jak sama przyznaje, z czasem zaczęła szukać większych wyzwań, gdyż wszystko stawało się dla niej zbyt monotonne. Znalazła to w crossficie, który jej zdaniem daje ogromną różnorodność i pozwala nieustannie sprawdzać własne możliwości. To właśnie wszechstronność tej dyscypliny, łączącej podnoszenie ciężarów, gimnastykę i lekkoatletykę, sprawiła, że na dobre poświęciła się crossfitowi.
Tysiąc podciągnięć zmieniło wszystko
Pomysł, by walczyć o rekordy Guinnessa, podsunął jej przyjaciel Boris Nałbantow, który również ma na swoim koncie światowe rekordy.
Co ciekawe, na początku nie była nawet w stanie wykonywać podciągnięć bez użycia rozpędu, wymaganych podczas prób bicia rekordów Guinnessa.
Przełom nastąpił po wyjątkowo wymagającym treningu obejmującym 1000 podciągnięć.
Po tym wysiłku przez dwa tygodnie zmagała się z bólem i stanem zapalnym mięśni rąk. Zamiast się poddać, postanowiła całkowicie zmienić swoje podejście do treningu.
Wyznaczyła sobie ambitny cel - wykonywać 1000 podciągnięć każdego tygodnia.
Systematyczność szybko przyniosła efekty. Pierwsze próby bicia rekordu nie były udane. Osiągała około 26 powtórzeń przy obowiązującym rekordzie wynoszącym 36-37. Dopiero po kilku miesiącach treningów i trzech oficjalnych podejściach udało jej się osiągnąć imponujące 50 podciągnięć w ciągu 1 minuty.
Największą nagrodą jest oficjalne potwierdzenie
Jak podkreśla Paszalanowa, emocje związane z ustanowieniem rekordu są ogromne, ale najpiękniejszy moment przychodzi dopiero wtedy, gdy Guinness oficjalnie potwierdza wynik. To właśnie wtedy wielomiesięczna praca zamienia się w światowy sukces.
To jeszcze nie koniec
Choć sześć rekordów w dwa miesiące wydaje się wynikiem trudnym do pobicia, Bułgarka nie zamierza zwalniać tempa.
Do końca roku planuje zaatakować kolejnych pięć rekordów świata, a także poprawić własny rezultat wynoszący 881 podciągnięć w ciągu godziny.
Na co dzień pozostaje jednak przede wszystkim trenerką. Jak podkreśla, największą satysfakcję daje jej nie liczba zdobytych rekordów, lecz możliwość motywowania innych do przekraczania własnych ograniczeń.
Jej historia pokazuje, że spektakularne osiągnięcia nie rodzą się z dnia na dzień. Są efektem cierpliwości, regularności i konsekwencji - cech, które często okazują się ważniejsze niż sam talent. Dzięki temu Elina Paszalanowa stała się nie tylko rekordzistką Guinnessa, ale również inspiracją dla osób, które chcą udowodnić, że granice ludzkich możliwości można przesuwać znacznie dalej, niż to początkowo się wydaje.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz