Morska alma mater Bułgarii
Kiedy o świcie nad Morzem Czarnym unoszą się mewy, a port w Warnie budzi się do życia, w jednym z najbardziej charakterystycznych gmachów miasta młodzi ludzie zakładają mundury i otwierają podręczniki. Tak dziś zaczyna się dzień w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej im. Nikola Jonkowa Wapcarowa - miejscu, w którym bułgarskie morze spotyka się z nauką, tradycją i nowoczesnością.
Jej historia zaczęła się 145 lat temu nie w Warnie, lecz nad Dunajem i przez wiele lat płynęła przez różne porty, nazwy i epoki, zanim zakotwiczyła tu na dobre.
Miasto, które wychowuje marynarzy
Warna jest miastem morskim z krwi i kości. Port, stocznie, latarnie, fale uderzające o falochron. Wszystko tu przypomina, że morze jest nie tylko pejzażem, lecz także losem. Nic dziwnego, że właśnie tutaj działa jedyna morska uczelnia w kraju i jedna z pięciu wyższych uczelni miasta - obok uniwersytetu ekonomicznego, technicznego, medycznego i tzw. wolnego. Jest to zarazem najstarsza uczelnia techniczna w Bułgarii, kształcąca ludzi, którzy prowadzą statki, projektują maszyny i strzegą morskich granic.
Początek w naddunajskim Ruse
Historia tej instytucji zaczęła się jednak nie nad Morzem Czarnym, lecz nad Dunajem. 9 stycznia 1881 roku, zaledwie trzy lata po wyzwoleniu Bułgarii spod panowania osmańskiego, w mieście Ruse powołano do życia Szkołę Morską - pierwszą techniczną szkołę w młodym państwie. Jej inicjatorem był kapitan-lejtnant Aleksander Konkiewicz, a pierwszym komendantem podporucznik Paweł Masznin.
Zadanie było jasne - kształcić mechaników i palaczy kotłowych dla nowo tworzonej floty wojennej. W kolejnych latach szkoła zmieniała nazwy - Szkoła Maszynowa, Szkoła Techniczna, Klasa Maszynowa, lecz jedno pozostawało niezmienne - nieprzerwanie przygotowywała specjalistów, bez których żaden okręt nie mógł wypłynąć w morze.
Wędrówka ku morzu
Na przełomie XIX i XX wieku szkoła ruszyła w swoją wielką wędrówkę. W 1900 roku, za czasów porucznika Todora Solarowa, została przeniesiona do Warny i przemianowana na Szkołę Maszynową przy Flocie. Cztery lata później parlament nadał jej rangę pierwszej średniej szkoły technicznej w Bułgarii, z imponującym, sześcioletnim cyklem nauczania.
Przez dekady uczelnia zmieniała adresy niczym marynarz porty. Mieściła się w reprezentacyjnej kamienicy przy ulicy Aleksandra Battenberga, w budynku dzisiejszego Akwarium w Ogrodzie Morskim, w dawnych koszarach 8. Pułku Nadmorskiego, a nawet w gmachu obecnej Narodowej Szkoły Sztuk Dobri Christowa. Każdy z tych budynków do dziś nosi na fasadzie skromną tablicę niczym kotwicę pamięci.
Patron
Wśród uczniów tej szkoły był młody chłopak, którego bardziej niż mapy, liny i kompasy interesowała poezja. Pisał wiersze. Nikola Wapcarow - poeta, marynarz, romantyk i buntownik. Ukończył szkołę w 1926 roku. Wojna uczyniła z niego konspiratora, a historia - jednego z najsłynniejszych poetów Bułgarii. Rozstrzelany w 1942 roku, zdążył jeszcze zostawić w celi śmierci kilka wierszy, które do dziś należą do najpiękniejszych kart bułgarskiej literatury. Po wojnie, w 1949 roku, uczelnia wybrała go za swojego patrona. Od tej pory poezja i morze spotykają się tu symbolicznie każdego dnia.
Gmach jak okręt flagowy
Dzisiejsza siedziba szkoły przy ulicy Wasyla Drumeva powstała w latach 50. XX wieku według projektu architekta Mładena Denkowa. To budynek zaprojektowany od początku dla potrzeb uczelni morskiej - monumentalny, z bogatą ornamentyką, pilastrami i kapitelami, przypominający bardziej pałac niż koszary. W jego murach uczą się przyszli oficerowie, inżynierowie i nawigatorzy.
Uczelnia z certyfikatem świata
Program nauczania zawsze nadążał tu za epoką. Najpierw mechanicy i palacze, potem bosmani, sternicy i artylerzyści. W XX wieku - oficerowie floty handlowej i inżynierowie. W 1960 roku szkoła została wpisana do rejestrów Międzynarodowej Organizacji Morskiej ONZ, dzięki czemu jej dyplomy są uznawane przez armatorów na całym świecie.
Dziś, obok tradycyjnej nawigacji, studenci uczą się pracy na elektronicznych mapach, symulatorach mostków kapitańskich i nowoczesnych systemach radarowych. Co więcej, w programach pojawiły się nawet elementy astronautyki. Bo przecież, jak mówią wykładowcy, od czasów Kolumba i Magellana żeglarstwo zawsze było związane z gwiazdami.
Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej w Warnie jest jedyną uczelnią w Bułgarii posiadającą certyfikat jakości brytyjskiego Lloyd’s Register - legendarnego rejestru okrętowego. To znak, że tutejsze kształcenie spełnia najwyższe międzynarodowe standardy. Nic dziwnego, że absolwenci tej uczelni pływają dziś na statkach pod wszystkimi banderami. Wśród studentów i studentek jest również wielu cudzoziemców.
145 lat na straży morza
Niedawno szkoła świętowała 145. rocznicę powstania. To jubileusz nie tylko instytucji, lecz całej bułgarskiej tradycji morskiej. Od skromnej szkoły w Ruse, przez wędrówki po Warnie, aż po nowoczesny kampus. Każda epoka dołożyła tu swoją cegiełkę. Dziś historia i nowoczesność spotykają się tu jak fale na burcie statku. A dla Warny to powód do dumy. Bo są miasta, które żyją z morza. I są takie, które uczą, jak po nim pływać.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz