Muzeum Chleba w Kopriwszticy - smak historii

Kopriwsztica to miasteczko, które już samo w sobie jest jak żywe muzeum i nie potrzebuje reklamy. Drewniane domy z czasów bułgarskiego odrodzenia narodowego, brukowane uliczki, stare mostki, cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków i rozmowami turystów. Tutaj czas jakby zwolnił i pozwala złapać oddech.

Ale Kopriwsztica to nie tylko piękne fasady i patriotyczne opowieści. To także miejsce, w którym historia staje się doświadczeniem. Najlepszym przykładem jest Muzeum Chleba i Tradycyjnych Potraw - miejsce, w którym historię się ugniata, piecze i zjada.

Tu nikt nie jest za mały ani za dorosły

Przy jednym stole spotykają się tu światy, które poza murami muzeum rzadko mają okazję się być ze sobą tak blisko, a tym bardziej działać ramię w ramię. Ludzie przyzwyczajeni do podejmowania strategicznych decyzji, piloci samolotów i dzieci, dla których każda nowa czynność jest odkrywaniem świata, zanurzają dłonie w tej samej mące i z jednakową ciekawością czekają, aż z ciasta narodzi się chleb. To nie program kulinarny, ale codzienność w Muzeum Chleba. Tutaj takie chwile nie są wyjątkiem - są esencją tego miejsca.

Od 2016 roku jego twórcy realizują prostą, a jednocześnie genialną ideę - łączą ludzi poprzez wspólne przygotowywanie jedzenia. Muzeum nie tylko pokazuje, jak pieczono chleb dawniej, ale przede wszystkim opowiada historie - o czasie, cierpliwości, zasadach i radości płynącej z prostych czynności.

Angel Angelow - dusza tego miejsca i inicjator projektu, uprzedza z uśmiechem, że kto przyjdzie tu po raz pierwszy, będzie zaskoczony, jak bardzo się ubrudzi. Tutaj jest tak, jak w czasach, gdy babcia przygotowywała chleb i pozwalała dzieciom mieszać w misce z mąką. Dziś, jak żartuje, babcie są na Facebooku, więc muzeum próbuje je trochę zastąpić i pozwala dzieciom dotknąć mąki, poczuć ciasto i powąchać świeżo upieczony chleb. Nauka jest jednak tylko zabawą. Czasem dziwną, czasem lekko szaloną, ale zapamiętaną na długo.

Tu nie chodzi o oglądanie eksponatów zza gabloty. Tu się miesza, wącha, dotyka i… brudzi.

Chleb starszy niż Europa

Muzeum Chleba otwiera wiele drzwi. Dokładnie tyle, ile jest historii o chlebie. Jedne prowadzą aż do neolitycznej osady w Ohodenie, na północnym zachodzie Bułgarii, jednego z najstarszych znanych osiedli ludzkich w Europie. To właśnie tam, ponad 10 tysięcy lat temu, ludzie już mielili zboże i wypiekali chleb. Przez lata zespół muzeum brał udział w kulinarnych rekonstrukcjach potraw przygotowywanych w tym miejscu tysiące lat temu, pokazując, że mąka i ogień towarzyszą człowiekowi od zarania cywilizacji.

Inne drzwi prowadzą do starożytnego Rzymu i Pompejów. Tam powstawał panis quadratus - okrągły chleb z nacięciami, dzielony na osiem części i sprzedawany w miejskich piekarniach. Był to chleb codzienny, miejski, kupowany, a nie wypiekany w domu. Zaskakujące podobieństwo do naszych współczesnych przyzwyczajeń.

W Kopriwszticy piecze się także chleb znany z klasztorów na Świętej Górze Athos, z dodatkiem ziół takich jak mięta, dziurawiec czy dżodżen (bułgarska nazwa dla suszonych liści mięty kędzierzawej, cenionej za delikatny, aromatyczny smak), a także lokalne wypieki - na przykład „kopriwszteńską duszyczkę” - prostą, pachnącą bułeczkę z masłem i tak popularną w Bułgarii kolorową solą czyli z tzw. „szareną” solą.

Wszystko powstaje na bazie „opary” - dawnego, słowiańskiego zaczynu, który fermentuje jeszcze przed właściwym wyrabianiem ciasta. To właśnie ona nadaje wypiekom głębię smaku, strukturę i charakter. Co ważne, muzeum co roku zmienia program. W jednym roku wypiekano chleb z Pompejów, a w innym  chleb egipski - najstarszy znany chleb świata, inny, dziwny, ale fascynujący. Dokładnie taki, jaka jest historia jedzenia.

Rozmiar XXL

Muzeum Chleba nie boi się też rozmachu. Tutaj powstaje kulinarna fantazja w wersji XXL. To tutaj ustanawiano kulinarne rekordy Bałkanów. Przygotowywano tony lutenicy, gotowano tysiące porcji tradycyjnych potraw i bito rekordy liczby dzieci wspólnie malujących wielkanocne pisanki. Do takich przedsięwzięć potrzebne są odpowiednie narzędzia, jak chociażby największa patelnia w Europie, ważąca 250 kilogramów, czy ogromne kotły, w których gotuje się dla kilku tysięcy osób i można je tutaj zobaczyć.

Muzeum organizuje też kulinarne rekonstrukcje dawnych smaków np. długo gotowana „szopska spyrza” z podrobów, pora i ostrej papryki, sudżuk - suszone i dojrzewające mięso czy różne odmiany lutenicy, w tym „junacki pocałunek”, do którego używa się papryczek pozostawionych w oleju na ponad miesiąc, aby ostrość była wyraźna, lecz nie dominująca.

Wszystkim tym wydarzeniom towarzyszy dużo radości. Nikt tu nie udaje, że tradycja musi być poważna, cicha i zamknięta w gablocie. Wręcz przeciwnie -ma być żywa, wspólna i trochę nieprzewidywalna.

Kopriwsztica - idealne tło dla takich historii

Po wyjściu z Muzeum Chleba warto po prostu pospacerować po miasteczku. Kopwriwsztica to idealne miejsce, by na chwilę zwolnić, oderwać się od pośpiechu i przypomnieć sobie, że podróżowanie to nie tylko „zaliczanie” punktów, ale przeżywanie.

Muzeum Chleba doskonale wpisuje się w ten klimat. Jest autentyczne, ciepłe, pełne ludzi i historii. To miejsce, z którego wychodzi się z mąką na rękach, historią w głowie i poczuciem, że chleb, nawet ten najprostszy, potrafi opowiedzieć o człowieku więcej, niż niejedna książka.
Jeśli szukasz atrakcji, która zostanie w pamięci nie tylko na zdjęciach, ale też w sercu i w smaku - Kopriwsztica i jej Muzeum Chleba to strzał w dziesiątkę.

fot. Muzeum Chleba




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz