Szafrantije z Szumenu. Skąd wzięła się nazwa?

Niewiele słów ma równie zagadkową historię jak bułgarskie „szafrantije” (bułg. шафрантии). Dziś oznacza ono kobiety lekkich obyczajów lub prostytutki, jednak według jednej z najpopularniejszych bułgarskich legend jego źródłem nie był dom publiczny, lecz… orkiestra, teatr i pewien węgierski muzyk. Ta niezwykła opowieść prowadzi do Szumenu - miasta, które odegrało wyjątkową rolę w historii Bułgarii.

Gdzie leży Szumen?

Szumen (bułg. Шумен) to miasto położone w północno-wschodniej Bułgarii, około 90 km na zachód od Warny. Przez stulecia było jednym z najważniejszych ośrodków handlowych i wojskowych Imperium Osmańskiego na Bałkanach.

Polakom nazwa miasta mówi niewiele, tymczasem dla Bułgarów ma ono szczególne znaczenie. To właśnie tutaj w 1813 roku po raz pierwszy obchodzono święto Świętych Cyryla i Metodego, uznawanych za twórców słowiańskiego piśmiennictwa. W Szumenie powstały także pierwsza szkoła klasztorna i pierwsza świecka szkoła dla dziewcząt. Tutaj odbyło się jedno z pierwszych przedstawień teatralnych i narodziła się pierwsza bułgarska orkiestra symfoniczna. Mieszkańcy miasta z dumą przypominają te osiągnięcia. Nie obrażają się jednak, gdy ktoś przypomni, że to właśnie ich miasto dało Bułgarii również pierwsze „szafrantije”.

Wszystko zaczęło się od pewnego Węgra

Według przekazywanej od ponad stu lat opowieści sprawcą całego zamieszania był Mihály (Michaił) Szafran, węgierski muzyk, który w połowie XIX wieku osiedlił się w Szumenie. Nie miał wykształcenia muzycznego, ale był pasjonatem muzyki. Założył orkiestrę złożoną z miejscowych nauczycieli, rzemieślników i kupców, którzy grali głównie ze słuchu, często nie znając nawet nut.

W repertuarze znalazła się muzyka europejska, wykonywana zarówno na skrzypcach i fletach, jak i na tradycyjnych bułgarskich instrumentach, takich jak gajda (bałkańskie dudy), tambura (instrument strunowy przypominający mandolinę) czy tapan - duży bęben używany w muzyce ludowej krajów Półwyspu Bałkańskiego.

Szafran organizował bale, wieczory muzyczne i spotkania towarzyskie, szybko zdobywając uznanie mieszkańców oraz osmańskich władz miasta. Z czasem został nawet kapelmistrzem wojskowej orkiestry miejscowego garnizonu.

Prawdziwy skandal

Jeszcze większe emocje wzbudził założony przez niego chór i amatorski zespół teatralny. Na scenie występowały młode kobiety, które śpiewały i odgrywały lekkie scenki komediowe, przypominające dzisiejsze kabarety lub skecze. Aby przyciągnąć publiczność, zakładały stroje odsłaniające nieco więcej ciała niż nakazywały ówczesne obyczaje.

Dziś trudno uznać to za coś niezwykłego. Jednak w połowie XIX wieku Bułgaria pozostawała częścią Imperium Osmańskiego, a społeczeństwo było bardzo konserwatywne. Odsłonięte ramię czy kolano mogło zostać uznane za poważne naruszenie dobrych obyczajów. Starsi mieszkańcy byli oburzeni. Młodsi zachwyceni.

Plotka, która przetrwała pokolenia

Jak to zwykle bywa, szybko pojawiły się plotki.
Rozpowiadano, że aktorki nie tylko występują na scenie, ale również odwiedzają bogatych osmańskich dostojników w ich rezydencjach. Nie zachowały się żadne dowody potwierdzające te pogłoski, jednak to wystarczyło, aby zacząć nazywać je pogardliwie szafrantijami - od nazwiska ich opiekuna.
Z czasem określenie to zaczęło oznaczać każdą kobietę prowadzącą bardziej swawolny tryb życia.

Historycy podkreślają jednak, że jest to przede wszystkim miejscowa legenda, a nie udokumentowany fakt. Nie istnieją źródła, które jednoznacznie potwierdzałyby taką etymologię.

A może jednak chodziło o szafran?

Istnieje również druga teoria dotycząca pochodzenia tego słowa.
Według niej „szafrantija” wywodzi się od szafranu - jednej z najdroższych przypraw świata, pozyskiwanej z kwiatów krokusa uprawnego (Crocus sativus).
W przeszłości szafran wykorzystywano nie tylko jako przyprawę, ale również jako cenny żółty barwnik do tkanin. Według tej hipotezy w wielu europejskich miastach żółte chusty lub szale miały być znakiem rozpoznawczym prostytutek. Z czasem nazwa szafranu miała stać się określeniem kobiet świadczących usługi seksualne.

Brzmi to przekonująco, jednak i w tym przypadku językoznawcy nie dysponują jednoznacznymi dowodami.

Szumen i pierwsze domy publiczne

Mieszkańcy Szumenu twierdzą, że właśnie w ich mieście powstały pierwsze na ziemiach bułgarskich domy publiczne.
Ich rozwój miał nastąpić podczas wojny krymskiej (1853-1856), gdy przez miasto przechodziły oddziały brytyjskie, francuskie i osmańskie walczące przeciwko Rosji. Początkowo usługi świadczono w obozach poza miastem. Wkrótce powstały stałe lokale odwiedzane przez oficerów.

Pierwszy dom publiczny mieścił się na piętrze kamienicy należącej do kupca Iwancza Sjarowa. Na parterze działało kasyno z ruletką, grą w kości i innymi hazardowymi rozrywkami. Gdy oficerom nudziła się gra, wystarczyło wejść po schodach na górę, gdzie czekały na nich Czerkieski - kobiety słynące z urody i ognistego temperamentu. Ówczesne plotki głosiły, że obok Czerkiesek i Cyganek pracowały tam również Bułgarki, i to nie tylko wywodzące się z ubogich rodzin.

Po wojnie rosyjsko-tureckiej z lat 1877-1878, która doprowadziła do odrodzenia państwa bułgarskiego, podobnych miejsc było już więcej.
Na początku XX wieku władze Szumenu opracowały nawet regulamin ich funkcjonowania. Kobiety musiały przechodzić regularne badania lekarskie, a lokale oznaczano czerwonymi latarniami, aby były łatwo rozpoznawalne.

Przepisy określały także, gdzie prostytutki mogły pracować, zabraniały nagabywania przechodniów oraz przewidywały kary finansowe za łamanie zasad. Co ciekawe, wpływy z tych grzywien zasilały budżet miasta i były przeznaczone na jego remont.

Legenda czy historia?

Najciekawsze w tej opowieści jest to, że sami mieszkańcy Szumenu podchodzą do niej z dużym dystansem i poczuciem humoru.
Nie obrażają się, gdy mówi się, że to właśnie ich miasto dało początek „szafrantijom”, a wręcz przeciwnie. Traktują tę historię jako element lokalnego folkloru i dowód na to, że Szumen od dawna był miejscem, w którym rozwijała się kultura, teatr i życie towarzyskie.

Czy pierwsze szafrantije rzeczywiście były aktorkami węgierskiego muzyka? A może nazwa pochodzi od szafranu i żółtych chust noszonych przez prostytutki?

Prawdopodobnie nigdy nie poznamy ostatecznej odpowiedzi. Jedno jest jednak pewne - niewiele słów kryje za sobą równie barwną historię, w której splatają się muzyka, teatr, plotki, obyczaje i miejscowe legendy. Dlatego opowieść o szafrantijach do dziś pozostaje jedną z najbardziej intrygujących ciekawostek związanych z historią Szumenu.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz