Georgi Parcalew - mistrz śmiechu i jego muzeum

W niewielkim bułgarskim mieście Lewski rozpoczęła się budowa, o której mieszkańcy marzyli od ponad trzydziestu lat.
Powstanie tutaj muzeum Georgiego Parcalewa - aktora, którego w Polsce zna dziś niewielu, ale którego nazwisko w Bułgarii wciąż wywołuje uśmiech.
Bo Parcalew był kimś więcej niż popularnym komikiem. Należał do tych artystów, których publiczność zaczyna z czasem traktować niemal jak członków rodziny. 

Człowiek o twarzy stworzonej do komedii

Wystarczy spojrzeć na fotografie Parcalewa, żeby zrozumieć, dlaczego kamera go lubiła. Szczupła twarz, charakterystyczne rysy, niezwykle żywa mimika. Potrafił wyglądać jednocześnie na zdziwionego, zakłopotanego i podejrzliwego. Czasem jedno spojrzenie wystarczało, żeby widownia zaczęła się śmiać.
Ale w jego twarzy było również coś melancholijnego. I właśnie ta mieszanina śmieszności i smutku stała się jednym ze znaków rozpoznawczych aktora.

Parcalew urodził się 16 czerwca 1925 roku w mieście Lewski na północy Bułgarii. Aktorstwo nie było jego oczywistym wyborem. Początkowo rozpoczął studia medyczne. Gdyby jego życie potoczyło się inaczej, być może zostałby lekarzem. Wybrał scenę.

Z czasem trafił do świata bułgarskiego teatru satyrycznego, a potem przed kamerę. To właśnie kino oraz telewizja sprawiły, że jego twarz zaczęła być rozpoznawalna w całym kraju. Parcalew pojawiał się w dziesiątkach filmów i przedstawień. Stał się legendą bułgarskiego kina. Stare filmy z jego udziałem wciąż pokazuje telewizja, a kwestie wypowiadane przez grane przez niego postacie przeszły do historii i do dziś pamiętają je widzowie.
Tyle że Parcalew nie był komikiem od prostych gagów.

Śmieszył, ale nie wyśmiewał

Jego bohaterowie często byli zwyczajnymi ludźmi. Trochę nieporadnymi, naiwnymi, przestraszonymi, próbującymi odnaleźć się w świecie, który niekoniecznie działał według logicznych zasad.
Parcalew potrafił wydobyć komizm z drobiazgu - sposobu poruszania się, zawahania, spojrzenia czy tonu głosu. Potrafił rozśmieszać, nie zamieniając swoich bohaterów w karykatury pozbawione godności. Za jego humorem często można było dostrzec smutek. Śmiech bywał u niego sposobem mówienia o ludzkich słabościach, samotności, małości i absurdach codziennego życia. 

Dobrze oddają to słowa przypisywane Parcalewowi, przypomniane podczas uroczystości rozpoczęcia budowy muzeum: „Człowiek bez łez nie jest człowiekiem, ale człowiek, który się nie śmieje, nie jest żywy”. Trudno znaleźć lepsze motto dla jego aktorstwa.

Lewski - małe miasto wielkiego aktora

Żeby zrozumieć historię muzeum, trzeba jednak opuścić Sofię, nadmorskie kurorty i przenieść się do miasta Lewski, położonego w północnej części kraju, w obwodzie Plewen, na Nizinie Naddunajskiej. To zupełnie inny obraz Bułgarii niż ten znany z wakacyjnych katalogów. Nie ma tu plaż Słonecznego Brzegu ani monumentalnych górskich krajobrazów Riły. Jest za to niewielkie miasto mocno przywiązane do własnej historii.

Nazwa miejscowości upamiętnia Wasyla Lewskiego - jednego z najważniejszych bohaterów bułgarskiej walki o wyzwolenie spod panowania osmańskiego, nazywanego przez Bułgarów Apostołem Wolności.

Georgi Parcalew jest natomiast najbardziej znanym człowiekiem urodzonym w tym mieście. Był „człowiekiem stąd”, a rodzinne miasto pozostało ważnym punktem jego biografii także wtedy, gdy stał się gwiazdą rozpoznawalną w całej Bułgarii. Dlatego decyzja o budowie muzeum właśnie w tym mieście nie jest przypadkowym gestem samorządu próbującego przyciągnąć turystów znanym nazwiskiem. 

Spadek, który był jednocześnie zobowiązaniem

Parcalew zmarł w 1989 roku. Miał 64 lata.

Po śmierci aktora, na początku lat 90-tych, jego rodzina przekazała rodzinnemu miastu kolekcję należących do niego przedmiotów, co stało się początkiem historii dzisiejszego muzeum. Wraz z darowizną pojawiło się bowiem swego rodzaju zobowiązanie - spuściznę należy nie tylko przechować, ale stworzyć dla niej odpowiednie miejsce, w którym będzie można pokazać publiczności świat Parcalewa.

Przez kolejne lata pomysł pozostawał marzeniem lokalnego środowiska kulturalnego i kolejnych władz samorządowych. I właśnie dlatego uroczystość z 4 sierpnia miała dla mieszkańców tak duże znaczenie.

Po ponad trzydziestu latach

Data rozpoczęcia inwestycji miała również znaczenie symboliczne. Dzień wcześniej przypadała rocznica nadania Lewskiemu praw miejskich. Władze miasta pragną, by 4 sierpnia zapisał się w lokalnej historii jako kolejna ważna sierpniowa data - dzień, w którym rozpoczęto budowę miejsca mającego zachować pamięć o najsłynniejszym mieszkańcu miasta.

Podczas uroczystości burmistrz Lubka Aleksandrowa mówiła wprost, że miasto przygotowywało się do tego momentu przez lata. Przypomniała, że o muzeum marzyły miejscowe środowiska kulturalne i kolejne administracje samorządowe już od początku lat 90.

Ambicją władz jest zakończenie budowy do 2027 roku. Nie będzie to przy tym jedynie niewielka izba pamięci. Projekt zakłada powstanie kompleksu muzealno-ekspozycyjnego poświęconego Parcalewowi. Najważniejsza jest jednak nie sama architektura, lecz to, co znajdzie się wewnątrz.

Nie magazyn pamiątek, lecz „świat Parcalewa”

Twórcy przedsięwzięcia podkreślają, że nie chodzi jedynie o postawienie budynku i umieszczenie za szybami kilku kostiumów, fotografii oraz osobistych przedmiotów. Miejsce to ma być strażnikiem ducha aktora i jego śmiechu - śmiechu, który jak mówią „leczył dusze”. 
To dość patetyczne słowa, ale dobrze pokazują emocjonalny stosunek mieszkańców do Parcalewa. To nie jest chłodny projekt poświęcony wybitnej postaci historycznej. Mieszkańcy Lewskiego mówią o Parcalewie tak, jak mówi się o kimś swoim.

Muzeum ma opowiadać nie tylko o karierze artysty, lecz także o człowieku i jego więzi z rodzinnym miastem. Szczególne znaczenie ma wspomniana kolekcja osobistych rzeczy aktora. Lewski nie musi więc tworzyć ekspozycji od zera ani opierać jej wyłącznie na reprodukcjach i materiałach multimedialnych. Miasto dysponuje autentyczną spuścizną przekazaną przez rodzinę. To ona ma stać się sercem przyszłej placówki.

Aktor wraca do domu

Właśnie to może być najciekawsze w całej historii.

Muzea wielkich artystów najczęściej kojarzą się z wielkimi miastami, reprezentacyjnymi ulicami stolic, narodowymi instytucjami, monumentalnymi gmachami. Tymczasem muzeum Parcalewa powstaje w niewielkim mieście na północy Bułgarii  i chyba właśnie tam ma największy sens.
To tutaj się urodził. Tutaj znajduje się przekazana przez rodzinę kolekcja. Tutaj przez ponad trzydzieści lat ludzie marzyli, aby pewnego dnia stworzyć dla niej prawdziwy dom.

Europa Środkowa i Bałkany pełne są artystów, którzy w swoich krajach osiągnęli status niemal narodowych ikon, a po przekroczeniu granicy stają się zupełnie anonimowi. Polacy mają swoich aktorów, których jedna mina lub kwestia natychmiast uruchamia całe pokłady wspomnień. Bułgarzy mają swoich. Parcalew należy do najważniejszych z nich.

Kiedy zmarł w 1989 roku, skończyło się jego życie, ale nie skończyła się obecność aktora w bułgarskiej kulturze. Teraz ta pamięć otrzyma także fizyczny adres. W Lewskim. W mieście, z którego kiedyś wyruszył w świat i do którego w pewnym sensie właśnie wraca. W mieście, gdzie będzie można usłyszeć znowu jego śmiech.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz