Antonowden i Atanasowden - magia zimy i ochronnych rytuałów
Styczeń na Bałkanach pachnie śniegiem, miodem i świeżo pieczonym chlebem. To właśnie wtedy, 17 i 18 stycznia, Bułgarzy obchodzą dwa niezwykle malownicze święta - Antоnowden, zwany też Andonowden (Dzień Antoniego) i Аtanasowden (Dzień Atanasa). Choć związane są z postaciami chrześcijańskich świętych - Antoniego Wielkiego i Atanazego Wielkiego, w bułgarskiej tradycji ludowej pełne są wierzeń, zakazów, wróżb i odrobiny strachu przed chorobami, bo święci są ponoć władcami zarazy i wszelkich epidemii.
Te święta przypominają, jak ściśle łączyły się dawniej wiara z codziennością oraz jak wielką wagę przykładano zimą do zdrowia i jego ochrony.
Dwaj bracia
W oficjalnej historii Kościoła św. Antoni Wielki i św. Atanazy nie byli braćmi. Jeden był nauczycielem, drugi uczniem. Jednak w bułgarskim folklorze zyskali wspólną biografię - stali się braćmi, a nawet bliżniakami.
Badacze uważają, że jest to najprawdopodobniej spowodowane wspólnym miejscem urodzenia św. Antoniego Wielkiego i św. Atanazego, bliskością ich świąt, a także podobnym brzmieniem ich imion. Lud nazywa ich Andon i Tanas. Wyobrażano ich sobie jako kowali, rzemieślników wyrabiających noże lub inne przedmioty z metalu. To oni jako pierwsi mieli stworzyć kowalskie szczypce.
Nic więc dziwnego, że oba święta do dziś mają charakter zawodowy. Obchodzą je kowale, rusznikarze, hutnicy i wszyscy związani z metalem.
Ale w ludowych wierzeniach bracia mieli jeszcze jedną, poważniejszą funkcję - byli opiekunami lub wręcz „władcami” chorób zakaźnych, przede wszystkim czarnej śmierci i ospy. To z nimi kojarzono postać „Czarnej Dżumy”, przedstawianej niekiedy jako groźną ciotkę lub staruchę.
17 stycznia - Antоnowden lub Lelinden
Pierwszy z tych dwóch dni to Antоnowden, zwany także Lelinden - „Dzień Ciotki”. Według ludowych wierzeń, właśnie tego dnia "schodzą" się wszystkie choroby, aby następnego dnia wyruszyć po domach, do ludzi. Tego dnia według wierzeń ludowych miała narodzić się dżuma, a obaj święci byli jej ojcami. Dlatego cały dzień podporządkowany jest ochronie przed chorobami.
Czego robić nie wolno?
Bułgarskie gospodynie dobrze znały listę zakazów i pilnowały ich skrupulatnie. Tego dnia nie wolno:
- prząść,
- szyć,
- szydełkować i robić na drutach,
- gotować fasoli, soczewicy ani innych roślin strączkowych,
- a we współczesnej interpretacji mówi się również, że tego dnia lepiej nie publikować postów w mediach społecznościowych.
Należy unikać hałasu i szybkich ruchów. Wierzono, że szuranie, skrzypienie, odgłos szycia lub bulgoczącego garnka może „rozgniewać” choroby i przywołać je do domu, szczególnie ospę i cholerę.
Magia miodu i chleba
Centralnym elementem święta są obrzędowe chleby. Tradycja nakazuje upiec co najmniej dwie okrągłe, słodkie pity, posmarowane miodem lub śmietaną, które rozdaje się sąsiadom i krewnym „na zdrowie”, aby obłaskawić chorobę. Trzecią, jeśli się przygotuje, zostawia się na strychu właśnie dla niej, dla choroby, aby była łaskawa.
Na wielu wsiach chleb ozdabiano bazylią, a nawet formowano go w kształcie psa, bo wierzono, że choroba boi się psów i od nich ucieka.
18 stycznia - Аtanasowden, czyli „Środek zimy”
Dzień później przychodzi czas na Atanasowden - święto św. Atanazego Wielkiego. W wierzeniach ludowych to władca śniegów i lodów, pan zimy, który jako jedyny wie, kiedy odwołać mrozy. Według tradycji Atanazy w ten dzień zakłada jedwabną koszulę, dosiada białego konia i jedzie wysoko w góry, żeby przegonić zimę i zaprosić lato.
Nic dziwnego, że święto bywa nazywane Sredi Zima - „środkiem zimy”. Wierzono, że tego dnia mróz zaczyna odpuszczać, a słońce nabiera mocy.
Tyle tylko, że w dawnym, juliańskim kalendarzu Atanasowden wypadał 31 stycznia - czyli rzeczywiście mniej więcej w połowie zimy. Po przejściu na nowy styl daty przesunięto o 13 dni, ale natury nikt o zdanie nie zapytał… i bywa tak, że według kalendarza powinno być już „z górki”, a za oknem wciąż trzaska mróz.
Tego dnia obowiązują te same zakazy co dzień wcześniej. W wielu regionach organizowano też zabawy na świeżym powietrzu - młodzi wychodzili na łąki, wiązali huśtawki, tańczyli horo i śpiewali.
Dlaczego to święto było tak ważne?
Antоnowden i Atanasowden należą do zimowego cyklu świąt bułgarskich, domykającego czas między Bożym Narodzeniem, a końcem stycznia. Ten okres był szczególny i decydował o zdrowiu i urodzaju. Stara zima symbolicznie ustępowała miejsca nowemu rokowi, składano sobie życzenia pomyślności i wykonywano rytuały ochronne.
W świecie bez lekarzy i szczepień magia rytuału była realną tarczą przeciw temu, czego nie dało się zrozumieć - zarazom, epidemii, dżumie.
Archaiczne wierzenia, współczesny urok
Choć współczesna Bułgaria żyje już w świecie antybiotyków, Internetu i mobilnych aplikacji, oba święta wciąż są obchodzone:
- odwiedza się solenizantów,
- piecze się miodowe pity,
- wspomina się kowali i dawne zawody,
- organizuje się festyny i szkolne przedstawienia.
Zmieniły się czasy, ale pozostała potrzeba wspólnoty, chwili refleksji, rozmowy przy stole i złożenia sobie życzeń zdrowia. Bo sens tych dni jest zaskakująco aktualny - zdrowie, pomyślność i bliskość. Święta te mogą być fascynującym oknem w bułgarską duszę. Widzimy w nich:
- echa słowiańskiej magii
- ślady chrześcijańskiej tradycji
- niezwykłe zimowe opowieści
- głęboki respekt dla chorób, natury i życia
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz