Maski, które odpędzają złe duchy

Zimą w wielu bułgarskich wsiach i miastach można spotkać postacie, które wyglądają jakby wyszły wprost z dawnych mitów. Ubrane w skóry, obwieszone ciężkimi dzwonkami, z ogromnymi maskami na twarzach, pojawiają się na placach i ulicach, tańczą i hałasują. To kukeri - uczestnicy jednego z najstarszych rytuałów na Bałkanach, którego celem jest wypędzenie złych duchów i zapewnienie ludziom oraz ziemi pomyślności na nadchodzący rok.

Nie są to karnawałowe przebrania ani folklorystyczna inscenizacja dla turystów. Kukerskie maskarady mają co najmniej sześć tysięcy lat i wywodzą się ze starych trackich obrzędów oraz kultu Dionizosa - boga wina, dzikiej natury i płodności. Ich sens od  tysiącleci pozostaje niezmienny. Mają oczyścić świat po zimie, odpędzić zło i zapewnić urodzaj.

Dla polskiego czytelnika kukeri mogą brzmieć egzotycznie, ale w ich obrzędach łatwo odnaleźć coś bliskiego - echo dawnych kolędników, dziadów zapustnych, chodzących dawniej od domu do domu w zapusty - ostatnie dni karnawału, szczególnie na Kujawach i w Małopolsce czy kolęd z turoniem. 

Istoty jak z mitologii

Kukeri to często dziwaczne, czasem wręcz groteskowe stworzenia z długimi, wystającymi zębami, potężnymi rogami i klekoczącymi dziobami. Ich twarze są przerysowane, straszne, a jednocześnie hipnotyzujące. Przypominają istoty znane z dawnych legend - pół ludzi, pół zwierzęta, wysłanników z innego świata.

Hałas dzwonków, rytmiczny taniec i gwałtowne gesty nie są przypadkowe. Wszystko ma odstraszyć złe moce i obudzić uśpioną po zimie naturę. Kuker, poruszając się w rytmie obrzędu, staje się na chwilę częścią starego kosmicznego porządku.

Maska - serce rytuału

Najważniejszym elementem kukerskiego stroju jest maska. To ona nadaje sens całemu obrzędowi. Według dawnych wierzeń w chwili, gdy kuker zakłada maskę, ożywają w niej duchy natury, przodków i dawne bóstwa. Od tej chwili kuker przestaje być sobą, a staje się narzędziem rytuału.

Dlatego maska jest przedmiotem świętym. Nie wolno jej wkładać dla zabawy ani traktować jak rekwizytu. Kukerem może zostać tylko ten, kto rozumie znaczenie obrzędu i podchodzi do niego z szacunkiem. Tradycja ostrzega, że lekceważenie maski może ściągnąć na człowieka nieszczęście.

Groza i dzikość

W zachodniej Bułgarii, zwłaszcza w okolicach Pernika i Radomiru, maski są największe i najbardziej imponujące. Budowane są na wysokich drewnianych stelażach, okryte długowłosymi kozimi skórami, zdobione potężnymi rogami, brodami i wąsami z kolorowej przędzy. Czasem wmontowuje się w nie prawdziwe zwierzęce czaszki.

Są surowe, dzikie i niemal brutalne w formie. Przypominają drapieżne zwierzęta lub demoniczne postacie. Ich zadaniem jest wywołać strach, bo tylko to, co budzi lęk, potrafi skutecznie odpędzić zło.

Piękno i blask

Na wschodzie kraju maski są mniejsze i bliższe ludzkiej twarzy. Szyje się je z sukna lub skóry i zdobi bogato paciorkami, lusterkami i błyszczącymi elementami. Groza ustępuje tu miejsca dekoracyjności, a strach miesza się z zachwytem.

W regionie miasta Jamboł z kolei wciąż spotyka się kukerów w kapturach. Mają twarze czernione sadzą, głowy okryte chustami i kapturami. Dawniej były to proste skórzane nakrycia z dwoma rogami, dziś coraz częściej są zdobione koralikami i cekinami.

Dwie twarze świata

W niektórych regionach spotyka się maski o dwóch twarzach. Jedna strona jest pogodna, druga groźna. To symbol dobra i zła, które istnieją obok siebie i wzajemnie się dopełniają. Kuker noszący taką maskę przypomina, że świat nigdy nie jest jednowymiarowy, a harmonia rodzi się z równowagi przeciwieństw.

Kolory, które chronią

W kukerskich maskach nic nie jest przypadkowe. Wykonane są ręcznie z naturalnych materiałów - drewna, skóry, rogów, piór i przędzy, a każdy kolor ma swoje znaczenie. Niemal zawsze jest obecna czerwień, która symbolizuje życie i chroni przed „złym spojrzeniem”. Biel oznacza czystość i nowy początek, a zieleń - odradzającą się przyrodę.

To nie dekoracja, lecz dawny system znaków, który miał moc chronienia ludzi i przywracania światu równowagi.

Tradycja, która wciąż żyje

Dziś kukerskie maskarady przyciągają tysiące uczestników i widzów. Festiwale w Perniku czy Brezniku zamieniają się w wielkie święta folkloru. Ale mimo scen, kamer i turystów sens obrzędu pozostaje poważny. Bo kuker nie jest aktorem, lecz strażnikiem granicy między światem ludzi a światem duchów.
A kiedy patrzymy na te potworne, a zarazem piękne maski, łatwo zrozumieć, że nie chodzi tylko o folklor. Chodzi o odwieczną ludzką potrzebę, aby oswoić lęk, przepędzić zło i przywołać nadzieję na nowy, lepszy początek.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz