Trifon Zarezan - bułgarskie święto wina i miłości

W Bułgarii 14 lutego ma zupełnie inny smak niż w reszcie Europy. Owszem, zakochani wręczają sobie kartki i czekoladki, ale zanim pojawią się serduszka i róże, w ruch idą nożyce do winorośli i kieliszki rubinowego wina. To właśnie wtedy obchodzony jest Trifon Zarezan - jedno z najbardziej ukochanych świąt Bułgarów, święto wina, ziemi i radości życia.

Od Dionizosa do Trifona

Korzenie Trifon Zarezan sięgają czasów trackich, kiedy na tych ziemiach czczono Dionizosa - boga wina i ekstazy. Z biegiem wieków stare obrzędy stopiły się z chrześcijaństwem, a patronem winorośli został święty Trifon, męczennik i opiekun winiarzy. Oficjalnie święto zaczęto obchodzić w Bułgarii w 1962 roku, ale w rzeczywistości tradycja jest o wiele starsza. Od wieków jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, podobnie jak rodzinne przepisy na domowe wino.

Co ciekawe, według starego ludowego wierzenia im więcej wina wypije się tego dnia, tym bogatsze i bardziej urodzajne będą zbiory w nadchodzącym roku. Nic więc dziwnego, że toasty potrafią ciągnąć się godzinami, a kieliszki napełniają się raz po raz - przecież chodzi o przyszłość całej winnicy.

Przycinanie czyli dobry początek

Najważniejszym rytuałem Trifon Zarezan jest symboliczne przycinanie winorośli. To pierwsze przycinanie pędów, które ma zapewnić obfite plony. Mężczyźni w odświętnych strojach idą do winnic z chlebem, pieczoną kurą i bukłakiem wina. Modlą się, odcinają po trzy gałązki z trzech krzewów i polewają je winem - na szczęście, zdrowie i urodzaj.

Potem wybierają „króla winorośli” - najbardziej szanowanego gospodarza. Ozdabiają go wieńcem z latorośli, oblewają winem i prowadzą w triumfalnym pochodzie przez wieś. Przed każdą chatą wznosi się toasty, śpiewa pieśni i tańczy horo - bułgarski taniec, który kręci się jak spiralne pędy winorośli.

Legenda z nosem w roli głównej

Skąd jednak zabawna nazwa „Zarezan”, czyli „przycięty”? Jedna z legend opowiada, że Trifon, pracując w winnicy, zamiast okazać szacunek widząc kobietę z dzieckiem, zaśmiał się. A była to Matka Boska. Ta nie odpowiedziała gniewem, lecz odchodząc, rzuciła mimochodem żonie Trifona - Trifonicy, aby pospieszyła opatrzyć męża, bo podobno odciął sobie nos. Przerażona tymi słowami Trifonica pobiegła do winnicy. Zastała Trifona w doskonałym humorze, jak przycinał stare winorośle. Gdy opowiedziała mu o słowach Matki Boskiej, on znów się roześmiał, mówiąc, że nie jest aż tak pijany, żeby odciąc sobie nos. Chcąc to udowodnić i popisać się przed żoną, zamachnął się sierpem i jak na ironię losu, naprawdę odciął sobie czubek nosa. Od tej pory przylgnęło do niego przezwisko Trifon Zarezan, a święto zyskało ludowy, pogodny charakter.

Wino jako serce bułgarskiej duszy

Dla Bułgarów wino to coś więcej niż napój. To symbol płodności, zdrowia, gościnności i miłości. Trifon Zarezan przypomina, że dobre wino rodzi się z cierpliwej pracy, szacunku do ziemi i wspólnego świętowania. Dlatego tego dnia stoły uginają się od potraw, a kieliszki nie pozostają puste.
Dziś święto obchodzi się nie tylko na wsiach, lecz także w miastach. W Melniku, Płowdiwie czy Sandanskim odbywają się festiwale, degustacje i konkursy na najlepsze wino. To prawdziwe święto życia - głośne, radosne, pełne muzyki i śmiechu.

Kiedy wino spotyka miłość

14 lutego w Bułgarii świętuje się podwójnie - bułgarskie święto wina Trifon Zarezan i Walentynki. Warto przypomnieć, że po przyjęciu przez Cerkiew prawosławną kalendarza gregoriańskiego w 1916 roku oraz przesunięciu w 1968 roku dat świąt o trzynaście dni, oficjalnie dzień świętego Trifona obchodzony jest 1 lutego. Jednak dla większości Bułgarów to właśnie 14 lutego pozostaje prawdziwym dniem winorośli. W tym przypadku tradycja okazała się silniejsza od kalendarza  i trudno się temu dziwić.

Trifon Zarezan to jedno z najstarszych ludowych świąt, sięgające czasów sprzed chrześcijaństwa. Według ludowej tradycji właśnie wtedy rozpoczyna się przycinanie krzewów, a początek lutego to przecież wciąż środek zimy. Nic więc dziwnego, że z roku na rok coraz mocniej utrwala się to wyjątkowe połączenie - święto wina i święto miłości, żartobliwie nazywane Trifon Walentyn.

Świętujemy jednocześnie miłość do ukochanej osoby i miłość do wina. Bo jak mawiają Bułgarzy, tam, gdzie jest wino, tam zawsze znajdzie się miejsce na miłość. A czy jest piękniejszy symbol miłości niż kieliszek wina dzielony we dwoje? Wino rozgrzewa, otwiera serca, sprzyja rozmowom i spojrzeniom, które mówią więcej niż słowa. 

Może więc w tym roku warto obchodzić Walentynki nieco po bułgarsku? Zamiast tylko róż i czekoladek sięgnąć po dobrą butelkę wina, wznieść wspólny toast i pamiętać, że miłość  podobnie jak winorośl, potrzebuje troski, cierpliwości i odrobiny słońca. A więc wznieśmy toast - niech żyje miłość! 




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz