Bułgarka, która uczy romskiego na Sorbonie

Jej historia zaczyna się w niewielkim bułgarskim mieście nad Dunajem, a prowadzi przez Strasburg i Paryż aż do europejskich środowisk akademickich. Diana Kiriłowa udowadnia, że edukacja może stać się nie tylko sposobem na zmianę własnego życia, ale także narzędziem zmiany całej społeczności.

Współczesna Bułgaria to niezwykle różnorodne społeczeństwo, w którym obok większości bułgarskiej żyją m.in. społeczności turecka i romska. Właśnie z tej ostatniej wywodzi się kobieta, której życiorys mógłby posłużyć za scenariusz filmu o sile edukacji i przełamywaniu społecznych ograniczeń.

Dziś jej specjalnością jest język i kultura Romów, ale jej droga do Paryża nie była wcale ani łatwa, ani oczywista.

Dziewczyna z Łomu

Łom leży w północno-zachodniej Bułgarii, nad Dunajem. To właśnie tutaj Diana spędziła pierwsze 24 lata życia.

Już jako młoda kobieta zaczęła pracować w fundacji „Roma Łom”, zajmującej się społecznością romską z czterech dzielnic miasta. Kontakt z mieszkańcami tych dzielnic sprawił, że coraz bardziej zaczęła interesować się edukacją.

Nie chodziło jej wyłącznie o zdobycie własnego wykształcenia. Zaczęła dostrzegać, że edukacja może być jednym z najważniejszych sposobów na poprawę sytuacji całej społeczności.

Przełom nastąpił w 1997 roku. Diana uczestniczyła w seminarium w Strasburgu. Tam spotkała jednego z pierwszych nauczycieli akademickich zajmujących się językiem romskim i nauką o Romach. Późniejsza rozmowa w Paryżu okazała się momentem, który zmienił jej życie.

Dwa lata później podjęła decyzję, która wymagała ogromnej odwagi. Zrezygnowała z możliwości studiowania na Uniwersytecie Sofijskim, gdzie była już przyjęta i wybrała Francję. W 1999 roku rozpoczęła studia związane z językiem i nauką o Romach w Paryżu. Dla dziewczyny z niewielkiego bułgarskiego miasta był to ogromny krok w nieznane.

Walka o niezależność

Najtrudniejsza była jednak nie Francja, lecz własna rodzina. Diana musiała najpierw przekonać swoich najbliższych, że chce i może sama decydować o swoim życiu. W rodzinie nie wszyscy byli przekonani, że młoda kobieta powinna wyjechać do Francji i budować tam swoją przyszłość.

Ojciec zaakceptował decyzję córki. Matka uważała natomiast, że wyjazd może być dobrym rozwiązaniem na rok czy dwa, ale nie na dłużej. Diana wspominała później, że walka o prawo do samodzielnego wyboru przyszłości była niezwykle trudna. I właśnie ten element jej historii wydaje się szczególnie interesujący.

Nie jest to wyłącznie opowieść o Romce, która zdobyła wykształcenie. To również historia kobiety, która sprzeciwiła się tradycyjnym oczekiwaniom dotyczącym roli kobiet. 

Jak mówiła w wywiadzie, od początku chciała pracować, zarabiać własne pieniądze i być niezależna. Uważała, że kobieta powinna mieć możliwość uczenia się, rozwijania i budowania własnej kariery, a w rodzinie być partnerką mężczyzny, a nie osobą od niego zależną. Dla niej edukacja oznaczała więc znacznie więcej niż dyplom. Oznaczała prawo do samodzielnego wyboru własnego życia.

Od studentki do ekspertki

Diana nie poprzestała na jednym dyplomie. Zdobyła kwalifikacje umożliwiające pracę jako nauczycielka akademicka języka romskiego, ukończyła dwa kierunki magisterskie, a następnie uzyskała doktorat z nauk o edukacji w paryskim środowisku akademickim związanym z Sorboną.
Jej kariera zaczęła rozwijać się na wielu płaszczyznach.

Pracowała jako tłumaczka w paryskim sądzie apelacyjnym. Prowadziła wykłady dla środowisk akademickich i uczestniczyła w badaniach dotyczących języka oraz kultury Romów. Jej wiedza zaczęła być wykorzystywana również poza Francją. Prowadziła zajęcia w instytucjach europejskich, współpracowała z Uniwersytetem w Szwecji, a także z berlińskim Instytutem Kultury i Sztuki Romów, gdzie zajmowała się m.in. korektą istniejących tłumaczeń na język romski. Współpracowała również z osobami zajmującymi się w Komisji Europejskiej problematyką przeciwdziałania rasizmowi i dyskryminacji.

To pokazuje, jak bardzo zmieniła się jej sytuacja. Dziewczyna z Łomu, która musiała walczyć o możliwość wyjazdu z Bułgarii, stała się specjalistką, z której wiedzy korzystają międzynarodowe instytucje.

Język, który stał się misją

Dla wielu Europejczyków język romski jest niemal nieznany. Tymczasem ma on własną historię, różnorodne odmiany i bogate dziedzictwo kulturowe. Dla Kiriłowej język ten stał się nie tylko przedmiotem badań, ale i misją. Od początku swojej działalności traktuje edukację jako drogę do wyrównywania szans i lepszej integracji. Chce, by Romowie mieli dostęp do lepszego wykształcenia i większych możliwości, a jednocześnie mogli zachować własny język i kulturę.

Dziś sama uczy romskiego. Wśród jej studentów są m.in. lekarze, dziennikarze i przedsiębiorcy. To pokazuje, że język romski coraz częściej staje się nie tylko elementem dziedzictwa kulturowego, ale także przedmiotem akademickim i narzędziem pracy.

Bułgaria z innej perspektywy

Historia Diany Kiriłowej pozwala też spojrzeć na Bułgarię z innej perspektywy. To opowieść o społeczeństwie, w którym kwestie integracji, edukacji mniejszości i zachowania języka są częścią codziennego życia. Ale nie można przedstawiać tej rzeczywistości jako pozbawionej problemów. 

Społeczność romska w Bułgarii, podobnie jak w wielu innych europejskich krajach, mierzy się z biedą, nierównościami edukacyjnymi, wykluczeniem i stereotypami. Dlatego właśnie przykład Diany jest tak interesujący.

Nie próbowała uciec od własnego pochodzenia. Przeciwnie - uczyniła z niego część swojej zawodowej tożsamości. Gdy wyjechała do Francji, mogła pozostawić język i kulturę swojej społeczności za sobą. Ale zrobiła coś odwrotnego. Zabrała je ze sobą do Paryża.

To też opowieść o tym, co dzieje się wtedy, gdy człowiek dostaje możliwość wyboru własnej przyszłości i ma odwagę z niej skorzystać. 

Może więc warto zostawić stereotypy za sobą i patrzeć na ludzi przez pryzmat ich talentów, pracy i dokonań. Właśnie tak buduje się lepszą przyszłość.




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz