Duchowe serce Borowca
Między wysokimi sosnami Riły, w Borowcu, stoi niewielka cerkiew, która zdaje się należeć bardziej do lasu niż do infrastruktury kurortu. Cerkiew Przemienienia Pańskiego w Borowcu to jedyna całkowicie drewniana cerkiew prawosławna w Bułgarii - miejsce ciche, skromne i zaskakująco poruszające.
Nie przyciąga monumentalnością ani złotymi kopułami. Przyciąga spokojem, harmonią z naturą i poczuciem, że to miejsce wyciszenia, skupienia i wewnętrznej równowagi.
Borowiec, czyli dawna Czamkorija
Zanim Borowiec stał się jednym z najbardziej znanych bułgarskich kurortów narciarskich, nosił nazwę Czamkorija. Pod koniec XIX wieku była to po prostu gęsta, pachnąca sosnami górska puszcza. Sama nazwa wywodząca się z języka tureckiego i oznaczająca „las sosnowy”, dobrze oddawała charakter miejsca. To właśnie czyste, rzadkie powietrze Riły zaczęło przyciągać tu zamożnych mieszkańców Sofii i Samokowa, którzy budowali letnie wille, szukając wytchnienia i zdrowia.
W 1896 roku Czamkorija zaczęła funkcjonować jako miejsce wypoczynku i polowań bułgarskiej arystokracji. Z czasem pojawiła się ambitna wizja kurortu na europejskim poziomie - na wzór Semmeringu czy Garmisch-Partenkirchen. Powstawały drogi, pensjonaty i pierwsze hotele, a później także infrastruktura dla sportów zimowych. Jednak wraz z rozwojem zabudowy dojrzewała też potrzeba posiadania własnej cerkwi.
W 1942 roku kurort otrzymał nazwę Borowiec, co jest dosłownym tłumaczeniem dawnej nazwy na język bułgarski. Mimo to słowo Czamkorija nie zniknęło całkowicie. Do dziś powraca w nazwach willi i hoteli, a także w opowieściach o czasach, gdy w sercu rilskiego lasu rodziła się idea miejsca, które miało łączyć wypoczynek z potrzebami duchowymi.
Zanim położono pierwszą belkę
Już w 1909 r. właściciele willi w Czamkoriji pisali do władz Samokowa, prosząc o budowę świątyni. Uważali, że miejsce, które chce być czymś więcej niż tylko letniskiem, potrzebuje także duchowego centrum.
To nie była inicjatywa państwowa ani narzucony „projekt z góry”. Cerkiew powstała z potrzeby ludzi, którzy czuli, że w górskim kurorcie, obok hoteli i tras, powinno istnieć miejsce ciszy, modlitwy i wspólnoty.
Świątynia zbudowana przez ludzi i dla ludzi
Budowę rozpoczęto w 1933 roku. W krótkim czasie, dzięki dobrowolnym darowiznom właścicieli willi, mieszkańców Samokowa, intelektualistów, ludzi życia publicznego oraz przy znaczącym wsparciu cara Borysa III, zebrano około 300 tysięcy ówczesnych lewów - sumę ogromną jak na tamte czasy.
Projekt przygotował architekt Nikola Łazarow, jedna z czołowych postaci bułgarskiej architektury międzywojennej, współtwórca urbanistycznej wizji Borowca. Wybór materiału nie był przypadkowy. Cerkiew jest w całości drewniana, bez betonu i kamiennych dodatków, a styl inspirowany alpejską architekturą doskonale wpisał się w górski krajobraz.
Budowę powierzono przedsiębiorcy z Samokowa, Peterowi Piperowowi, który ukończył ją w zaledwie rok. We wrześniu 1934 r. świątynia została uroczyście poświęcona.
Nie muzeum, lecz żywe miejsce
Choć od tamtej pory minęło niemal sto lat, cerkiew Przemienienia Pańskiego nie stała się muzealnym obiektem. Do dziś odbywają się tu nabożeństwa, chrzty, śluby i modlitwy o zdrowie. Przychodzą zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i turyści, często trafiający tu przypadkiem, podczas spaceru między sosnami.
To miejsce to duchowa oaza, gdzie chociaż na chwilę można zdjąć ciężar codzienności. Bez względu na to, czy ktoś przychodzi tu z wiarą, z ciekawości czy zwykłej potrzeby wyciszenia się.
Cud czy czyste powietrze
Wokół cerkwi narosły opowieści. Mówi się, że szczere modlitwy pomagają w chorobach, a niektórzy twierdzą, że po wizycie w tym miejscu zerwali z nałogami czy destrukcyjnymi przyzwyczajeniami.
Może i tak, ale może to wszystko zasługa powietrza Riły? To ono już pod koniec XIX wieku przyciągało tu ludzi z problemami zdrowotnymi i sprawiło, że właśnie tutaj powstał pierwszy bułgarski kurort górski. Być może więc „cud” ma zarówno duchowy, jak i bardzo realny, naturalny wymiar.
Gdy kurort cichnie
Dziś Borowiec kojarzy się głównie z nartami, hotelami i nocnym życiem. Ale drewniana cerkiew przypomina, że góry mają też inne oblicze - spokojne, skupione i ludzkie.
Jedni odkrywają ją przypadkiem. Inni przyjeżdżają specjalnie. Są też tacy, którzy wchodzą tylko na minutę ciszy… i wychodzą odmienieni.
Być może właśnie na tym polega prawdziwe Przemienienie - gdy hałas kurortu ustępuje miejsca szumowi drzew, a człowiek zostaje sam z ciszą. Właśnie tak, cicho i bez rozgłosu, powraca tu co roku sens święta Przemienienia Pańskiego, obchodzonego 6 sierpnia.
fot. Radoslav Parvanov, Rotary Club of Sofia
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz