Sekret Strandży - jaskinia św. Mariny
W bułgarskich górach Strandża, w głębokim, zielonym jarze, gdzie bluszcz wspina się po kamieniach jak żywe stworzenie, a woda kapie cierpliwie, kropla po kropli, od setek, a może tysięcy lat, ukryta jest mała, półotwarta w skale jaskinia.
To jaskinia św. Mariny, która działa na wyobraźnię mocniej niż niejeden monumentalny zabytek.
Choć w wyglądu jest niemal skromna, ma taką moc, że od dziesięcioleci ludzie z całego kraju zmierzają w jej kierunku z nadzieją, która nigdy nie gaśnie. To jedno z najbardziej mistycznych miejsc w Strandży.
Gdzie przemawia cisza
Jaskinia leży w południowo-wschodniej Bułgarii, niedaleko granicy z Turcją, ok. 25 km na wschód od Małego Tyrnowa (Malko Tarnovo), w sercu Parku Przyrody Strandża. To kraina stara, dzika i dziwnie intymna, pełna wąwozów, wiekowych lasów, miękkiego światła i historii, które nie zostały zapisane w podręcznikach.
Ostatni odcinek drogi prowadzi w dół, zawsze w dół. W Strandży to nie przypadek. Święte miejsca niemal zawsze ukryte są nisko, w cieniu, w dole. Wąska ścieżka, śliskie kamienie, drewniane schodki nad strumieniem. I nagle - ona. Niewielka, owalna grota w ścianie skały, z migoczącymi świecami w środku.
Dawniej w jej pobliżu znajdowała się stara kaplica, znana jako Św. Marina Malkotarnowska.
Woda, która leczy
Wnętrze jaskini jest chłodne i wilgotne. Z sufitu i ścian spływa woda lecz nie strumieniem, a kroplami, które ludzie od pokoleń, z szacunkiem zbierają do naczyń. Wierzy się, że woda jest lecznicza. Najczęściej mówi się o chorobach oczu, skóry, stawów, że pomaga bezdzietnym parom doczekać się potomstwa, a pogrążonym w żałobie radzić sobie z pustką po stracie, o leczeniu niepokoju, bezsenności, depresji.
Jedna z najstarszych legend opowiada o pasterzu, który miał w stadzie ślepego woła. A gdy zwierzę przechodząc obok jaskini potarło głowę o mokrą skałę, odzyskało wzrok. Wieść rozniosła się po okolicy niczym błyskawica i zaczęli napływać liczni pielgrzymi, wierząc w leczniczą moc wody.
Inna legenda opowiada o pielgrzymie, któremu miejsce to objawiło się we śnie. Ujrzał światło prowadzące go do skały, a następnego dnia, podążając tą ścieżką, odkrył jaskinię.
Zanim przyszło chrześcijaństwo
Zanim jaskinia stała się miejscem kultu św. Mariny, była trackim sanktuarium. Takich miejsc w Strandży jest wiele. Chrześcijaństwo nie zniszczyło ich, lecz przykryło nową warstwą znaczeń. Świętość została, tylko imiona się zmieniły.
Święta Marina to młoda męczennica, którą poddano okrutnym torturom, zmuszając do wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej. Nie poddała się jednak. Modliła się nieustannie. W ciągu dnia była torturowana, a wieczorem jej rany goiły się dzięki modlitwom. Święta Marina jest patronką wody, zdrowia, małżeństwa i płodności. Pomaga bezdzietnym kobietom mieć potomstwo, chroni przed wężami i leczy ich ukąszenia. Trudno o bardziej pasującą opiekunkę dla miejsca, gdzie wszystko zaczyna się od kapiącej wody.
W bułgarskiej tradycji ludowej święta Marina jest uważana za siostrę świętego Eliasza - władcy nieba, piorunów i deszczu. Często, gdy ludzie budowali kaplicę ku czci jednego z nich, w pobliżu stawiano kaplicę ku czci drugiego. Ich święta też następują zaraz po sobie. W Strandży darzy się ich szczególną czcią. Są nestinarskimi świętymi, czyli patronami dawnych obrzędów nestinarstwa - charakterystycznego dla Strandży rytuału chodzenia po rozżarzonych węglach.
Nocne czuwanie
Najważniejszy moment w roku przychodzi w nocy z 16 na 17 lipca, w święto św. Mariny. To wtedy jaskinia naprawdę ożywa. Ludzie z całego kraju przybywają na nocne czuwanie. Zapalają świece, milczą, wsłuchują się w szum wody. Niektórzy spędzają godziny w jaskini, nie odzywając się ani słowem, ponieważ tradycja nakazuje, że cisza jest częścią modlitwy. O świcie piją kilka łyków wody i wychodzą tyłem, nie odwracając się.
Są też starsze zwyczaje, jak przeciskanie się przez wąski otwór w skale - dozwolone tylko dla panien i kawalerów, na zdrowie i dobry los w małżeństwie, zostawianie drobnych darów - chleba, kwiatów, monet, a dawniej także metalowych figurek przedstawiających chore części ciała, gdyż wierzono, że choroba zostaje wówczas w jaskini.
Magia
Jaskinia św. Mariny nie imponuje rozmiarem. Nie olśniewa architekturą. Nie oferuje „atrakcji”. A jednak coś w niej zostaje z człowiekiem na długo. Czy jej moc pochodzi ze starożytnego trackiego sanktuarium? Z wody kapiącej ze skał? Z wiary ludzi, którzy od tysięcy lat przychodzą tu z nadzieją na pomoc i wyleczenie? A może z samej Strandży, która zazdrośnie strzeże swoich tajemnic?
Strandża nie daje odpowiedzi wprost. W ciszy, którą oferuje, każdy musi posłuchać samego siebie. I być może właśnie dlatego, mimo granic, zakazów, zapomnienia i czasu, ludzie wciąż tu wracają. Bo wierzą, że w tym ciemnym jarze, gdzie woda kapie ze skał, cuda wciąż się zdarzają. Tutaj natura i wiara splatają się tak naturalnie, że trudno je od siebie odróżnić.
Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz