Farsangi - gdy świat staje na głowie

Na mapie północno-zachodniej Bułgarii, ok. 60 km od Wracy (Vratsa) istnieje miejsce, do którego prowadzi tylko jedna droga. Kończy się tam, gdzie zaczyna się inny świat. Byrdarski Geran (Bardarski Geran) - wieś licząca zaledwie kilkuset mieszkańców. Według przekazów, to tutaj właśnie odpoczywali niegdyś wędrowni sprzedawcy grzebieni do ręcznych krosien - „byrdarzy” i stąd wzięła się nazwa wsi. 

A jednak raz w roku to właśnie w tej niepozornej wsi położonej zdawałoby się na końcu świata, bije jedno z najbardziej niezwykłych serc bułgarskiej kultury. 14 i 15 lutego 2026 roku tutejsze ulice znów zamienią się w scenę karnawału Farsangi lub po bułgarsku Fyrszingi - święta, które jest jednocześnie zabawą, teatrem, wspomnieniem dawnych migracji i mostem między religiami. To święto, które przyjechało tu z daleka razem z ludźmi.

Wieś na końcu drogi

Do Byrdarskiego Geranu nie trafia się przypadkiem. Kto jednak raz tu dotrze, zwykle wraca myślami do spotkania z tą małą wspólnotą - banackimi Bułgarami, których nieoficjalną stolicą w Bułgarii jest właśnie Byrdarski Geran.

Miejscowi mówią o sobie „paulkene”. Są Bułgarami, ale trochę innymi i właśnie w tej inności kryje się magia. To potomkowie Bułgarów, którzy przed wiekami wyemigrowali do Banatu - krainy leżącej dziś na pograniczu Rumunii, Serbii i Węgier. Przez dwieście lat żyli w monarchii Habsburgów, nasiąkając węgierskimi, niemieckimi i chorwackimi wpływami. Wracając do ojczyzny po wyzwoleniu Bułgarii, przywieźli ze sobą katolicką wiarę, własny dialekt zapisywany łacińskimi literami i obyczaje, których próżno szukać gdzie indziej.

Farsangi - kontrolowany chaos

Farsangi, znane w świecie katolickim jako Farsang lub Fasching, to trzy dni karnawału poprzedzające Wielki Post. Dla prawosławnych odpowiednikiem są Zagowezni. Dla Byrdarskiego Geranu to święto, które wywraca codzienność na drugą stronę.

Nie ma tu straszenia ani demonów jak na tradycyjnych bułgarskich festiwalach kukerskich. Jest za to teatr odwróconych ról. Mężczyźni zakładają sukienki, kobiety doczepiają sobie wąsy. Król może zostać żebrakiem, a żebrak królem. Każdy chowa się za maską i przez chwilę jest kimś innym. Maski nie straszą, lecz bawią, prowokują śmiech i lekki dreszcz niepewności. Kim naprawdę jest osoba, która właśnie zaprosiła cię do tańca?

Na placu przed domem kultury mieszają się kolory, śmiech i zapach dymu z grillów. Ktoś gra na akordeonie, dzieci biegają między straganami, starsze kobiety poprawiają maski wnukom. To kilka dni kontrolowanego chaosu, kiedy można być kimś innym, zanim nadejdzie okres postu i skupienia.

Kiełbasa, wino i konkursy

Festiwal trwa dwa dni, ale przygotowania zaczynają się dużo wcześniej. W domach wędzi się kiełbasy, zagniata ciasto, szykuje kostiumy. Na placu przy domu kultury pojawią się stragany z rękodziełem, bioproduktami i banackimi specjałami, a wino będzie się lać strumieniami. Wieś będzie pachnieć chlebem, czosnkiem i winem, a śmiech będzie słychać z daleka.

Największe emocje co roku budzi konkurs na najlepszą domową kiełbasę. W programie są też koncerty muzyczno-humorystyczne i parady, w których biorą udział goście z sąsiednich wsi, a nawet z Rumunii. Do wsi przyjeżdżają nie tylko katolicy, lecz także prawosławni z całego regionu oraz goście z Rumunii i Serbii. Festiwal stał się przestrzenią spotkania kultur i religii. Nikt nie pyta, do jakiego kościoła chodzisz. W karnawale wszyscy są równi.

Święto, które wróciło

Po II wojnie światowej i zmianach politycznych święto zniknęło. Nikt nie miał głowy do masek i parad. Dopiero w 2008 roku miejscowy dom kultury postanowił je wskrzesić. Trzy lata później święto zyskało rangę międzynarodowego festiwalu.

Dziś to jeden z najbarwniejszych festiwali w tej części Bułgarii i jeden z najciekawszych przykładów żywej kultury mniejszościowej w Bułgarii. 
To symbol odrodzenia pamięci i dowód, że tradycja potrafi przetrwać nawet najdłuższe milczenie, a w małej wsi możemy znaleźć wielkie tradycje.  

Kiedy maski opadają

W środę popielcową wszystko cichnie. W kościele kapłan posypuje głowy wiernych popiołem i przypomina o przemijaniu. Karnawał kończy się nagle, jak sen. Zostaje cisza, skupienie i oczekiwanie na Wielkanoc.

Maski trafiają do szuflad. Kostiumy wracają na strych. Zostaje cisza i coś niezwykle cennego - piękne wspomnienia! A za rok wszystko wraca i znów wieś staje się centrum barwnego, wielokulturowego świata, którego częścią możesz być i TY!

fot. FB Farshingi




Autor: Przyblizamybulgarie
Napisz komentarz